AURA

Lokalizacja w Google Ads: obecność czy zainteresowanie dla firmy z Warszawy

Domyślne ustawienie lokalizacji w Google Ads pokazuje reklamę też osobom zainteresowanym miastem, nie tylko w nim obecnym. Pokazujemy różnicę między opcjami i jak policzyć realną skalę problemu.

Opublikowano
10 min czytania1945 słów

AURA — wirtualny zarządca firmy. Zarządzanie na faktach, nie na wrażeniach. Kim jesteśmy

Najważniejsze wnioski

  • Domyślna opcja „obecność lub zainteresowanie” pokazuje reklamę też osobom zainteresowanym lokalizacją, nie tylko w niej obecnym.
  • Google radzi rozważyć samą „obecność”, gdy zależy na dotarciu wyłącznie do osób fizycznie znajdujących się w danym miejscu.
  • Cytowane przez Google +5% konwersji dotyczy branż podróży, nieruchomości i edukacji z 2022 roku — nie lokalnych firm serwisowych.
  • Wykluczenie lokalizacji też działa na zasadzie „obecności” i nie gwarantuje stuprocentowej dokładności.
  • Zona działania w Profilu Firmy (do 20 obszarów) i lokalizacja kampanii Google Ads to dwa niezależne ustawienia.

Kilka słów, które pojawią się w tekście

Tłumaczymy je zwykłym językiem — nie trzeba znać branży, żeby czytać dalej.

CRM
Baza klientów i zgłoszeń w jednym miejscu: kto pytał, o co i co się z tym stało dalej.
scenariusz
Zapisany ciąg kroków, który wykonuje się sam, bez klikania.

Kampania Google Ads jest ustawiona na Warszawę, a telefon dzwoni z miejscowości, do których nikt z ekipy nie jeździ. To zwykle nie awaria kampanii, tylko domyślne ustawienie lokalizacji, które celowo pokazuje reklamę szerzej niż tylko osobom fizycznie znajdującym się w mieście.

5%
Ta strona pokazuje, czym różnią się dwie opcje kierowania lokalizacją w Google Ads, skąd bierze się liczba „+5% konwersji" przy zmianie ustawienia i jak samemu sprawdzić, ile zapytań realnie przychodzi spoza strefy, którą obsługujesz.
technik klimatyzacji z torbą narzędziową idący ulicą mieszkalną w Warszawie w porannym słońcu
Firma dojazdowa jeździ po konkretnych dzielnicach — kampania powinna to odzwierciedlać

Sytuacja: telefon dzwoni z miast, do których nikt nie jeździ

Firma zajmująca się montażem i serwisem klimatyzacji działa w Warszawie i kilku okolicznych gminach. Kampania Google Ads jest skonfigurowana na tę samą lokalizację co obszar działania — a mimo to raz na jakiś czas dzwoni ktoś z miejscowości oddalonej o sto kilometrów, gdzie ekipa nigdy nie pojedzie.

Pierwszy odruch to szukanie błędu w ustawieniach: zły promień, źle wpisane miasto, coś przeoczono przy zakładaniu kampanii. Zwykle problem leży gdzie indziej — w jednej z dwóch opcji, które decydują, komu w ogóle Google pokazuje reklamę powiązaną z daną lokalizacją, a które łatwo przeoczyć, bo ukryte są w ustawieniach zaawansowanych.

Dwie opcje w ustawieniach lokalizacji Google Ads

Google Ads rozróżnia dwie opcje kierowania na lokalizację. Domyślna i zalecana opcja — „obecność lub zainteresowanie" — obejmuje osoby, które prawdopodobnie są lub regularnie bywają w docelowej lokalizacji, oraz osoby zainteresowane tą lokalizacją, na przykład przez wyszukiwane hasła, niedawny pobyt w okolicy albo oglądane treści. Druga opcja, „obecność", obejmuje wyłącznie osoby, które prawdopodobnie są lub regularnie bywają w danym miejscu (Google Ads Help, opcje zaawansowane lokalizacji).

To wyjaśnia telefon z odległego miasta: przy domyślnym ustawieniu reklama trafia też do kogoś, kto akurat wyszukiwał hasła związane z Warszawą albo niedawno tam był — niekoniecznie do kogoś, kto fizycznie znajduje się w mieście w chwili wyszukiwania.

Kiedy Google sam radzi rozważyć samą obecność

Google wprost radzi rozważyć opcję „obecność", gdy zależy Ci na dotarciu wyłącznie do osób znajdujących się w konkretnych miejscach (Google Ads Help, opcje zaawansowane lokalizacji) — a to dokładnie opisuje firmę dojazdową, która fizycznie nie obsłuży klienta spoza swojej strefy, niezależnie od tego, jak bardzo jest on zainteresowany usługą. Zmiana z opcji domyślnej na „obecność" zwykle oznacza spadek liczby wyświetleń — mniej ludzi zobaczy reklamę, ale ci, którzy ją zobaczą, częściej faktycznie mieszczą się w zasięgu działania firmy.

Skąd bierze się „+5% konwersji" — i dlaczego to nie dowód dla branży serwisowej

5%
Google podaje, że reklamodawcy, którzy przełączyli się z „obecności" na „obecność lub zainteresowanie" w branżach podróży, nieruchomości i edukacji, odnotowali +5% konwersji w kampaniach wyszukiwania — to dane wewnętrzne Google z okresu 21.05–1.06.2022 (Google Ads Help, opcje zaawansowane lokalizacji).

Dwie rzeczy warto tu rozdzielić. Po pierwsze, to dane producenta narzędzia reklamowego, a nie niezależne badanie — Google ma naturalny interes w tym, żeby więcej reklamodawców zostawało przy szerszym, domyślnym ustawieniu, bo to zwykle oznacza więcej wyświetleń i więcej wydanego budżetu. Po drugie, żadna z trzech wymienionych branż — podróże, nieruchomości, edukacja — nie przypomina lokalnej firmy serwisowej z fizycznym obszarem dojazdu. Ktoś zainteresowany wyjazdem do Warszawy faktycznie może zostać klientem hotelu w Warszawie, mieszkając gdzie indziej; ktoś zainteresowany Warszawą, mieszkający sto kilometrów dalej, nie zostanie klientem serwisu klimatyzacji, który tam nie dojeżdża.

5%
Liczbę „+5%" warto znać, ale nie przenosić wprost na branżę, dla której nie została zmierzona.

Wykluczenie lokalizacji działa tak samo jak „obecność" — i też nie jest szczelne

Jeśli chcesz nie tylko wybrać, gdzie kierować reklamę, ale też wykluczyć konkretne obszary, warto wiedzieć, że wykluczenie lokalizacji domyślnie działa na zasadzie „obecności": Google wyklucza osoby, które prawdopodobnie znajdują się w wykluczonych lokalizacjach (Google Ads Help, opcje zaawansowane lokalizacji). To oznacza, że osoby spoza wykluczonego obszaru — nawet jeśli są nim tylko zainteresowane — nadal mogą zobaczyć reklamę.

Dlaczego trafienie nie jest stuprocentowe

Kierowanie na lokalizację opiera się na różnych sygnałach — adresie IP, historii lokalizacji, ustawieniach urządzenia i zachowaniu na platformach Google — i Google wprost zastrzega, że ze względu na różnorodność tych sygnałów nie ma mowy o stuprocentowej dokładności w każdej sytuacji (Google Ads Help, opcje zaawansowane lokalizacji). Innymi słowy: nawet dobrze skonfigurowana kampania z wykluczeniami wciąż od czasu do czasu pokaże się komuś spoza zamierzonego obszaru — pytanie brzmi, jak duża jest skala tego zjawiska, a nie czy da się je sprowadzić do zera.

mosiężny kompas na betonowym parapecie z widokiem na dachy miasta o złotej godzinie
Kierunek kampanii i realny kierunek dojazdu ekipy nie zawsze są tym samym

Ile to może kosztować: przykład na liczbach umownych

15%
To przykład na liczbach umownych — podstaw swoje dane z kampanii, żeby zobaczyć realną skalę: przy 400 kliknięciach miesięcznie, z których 60 pochodzi od osób spoza strefy obsługi, udział kliknięć spoza strefy wynosi 60 ÷ 400 = 0,15, czyli 15%.
15%
Przy miesięcznym budżecie 2000 zł i założeniu równomiernego kosztu kliknięcia, na te kliknięcia spoza strefy umownie przypada 2000 zł × 15% = 300 zł — nie jako dokładna kwota, tylko jako rząd wielkości, o który warto zapytać własne dane, zamiast zgadywać.

Przeliczenie krok po kroku

To wciąż ten sam przykład na liczbach umownych, tylko rozpisany krok po kroku. Krok pierwszy: udział = kliknięcia spoza strefy ÷ kliknięcia ogółem = 60 ÷ 400 = 0,15.

15%
Krok drugi: zamiana na procent = 0,15 × 100 = 15%.

Krok trzeci: kwota szacunkowa = budżet miesięczny × udział = 2000 zł × 0,15 = 300 zł. Cena pojedynczego kliknięcia nie jest tu potrzebna — liczy się tylko udział budżetu przypadający na kliknięcia spoza obszaru działania.

Jak to sprawdzić bez zgadywania: dzielnica klienta kontra strefa obsługi

Zamiast zgadywać na podstawie ogólnego wrażenia „reklama się rozjeżdża", da się to sprawdzić: dla każdego zapytania z kampanii zanotuj adres albo dzielnicę klienta z CRM i porównaj z realnym obszarem, który firma obsługuje. Jeśli zapytania spoza strefy pojawiają się rzadko i pojedynczo, prawdopodobnie mieszczą się w normalnym marginesie niedokładności kierowania. Jeśli stanowią zauważalną, powtarzającą się część — jak w przykładzie wyżej — to sygnał, żeby przejrzeć ustawienie lokalizacji, a nie ignorować liczby. Sam mechanizm, w którym kontakt kosztuje, ale nie prowadzi do niczego, dobrze pokazuje analiza stron warszawskich firm: dlaczego klienci nie zostawiają zapytań.

Strefa działania w Profilu Firmy to zupełnie inne ustawienie

Łatwo pomylić ustawienie lokalizacji w kampanii Google Ads ze strefą działania w Profilu Firmy w Google — to dwa różne systemy z różnymi regułami. Firma dojazdowa może ustawić w Profilu Firmy do 20 obszarów działania według miast lub kodów pocztowych, a nie jako promień wokół adresu firmy (Google, zarządzanie obszarem działania) — to zupełnie inna konfiguracja niż lokalizacja kampanii reklamowej i zmiana jednej nie wpływa na drugą.

Warto też odróżnić to od widoczności w bezpłatnych wynikach lokalnych, która zależy głównie od trafności, odległości i popularności profilu (Google, pomoc Profilu Firmy) — to trzeci, znowu odrębny mechanizm. Zapytanie spoza strefy w kampanii płatnej nie mówi nic o tym, jak firma wypada w wynikach bezpłatnych, i odwrotnie.

Typowy błąd: zmiana ustawienia bez sprawdzenia realnych zgłoszeń

Częsty scenariusz: właściciel firmy słyszy o telefonie z odległego miasta, od razu przełącza kampanię na „obecność" i uznaje sprawę za zamkniętą — bez sprawdzenia, ile takich zapytań w ogóle było i czy w ogóle przełożyły się na stracony budżet, czy tylko na jeden nietrafiony telefon. Zmiana ustawienia bez policzenia skali problemu bywa strzałem na oślep: czasem faktycznie warto zawęzić kierowanie, a czasem pojedynczy telefon z daleka to statystyczny margines, którego zawężenie kosztuje więcej wyświetleń, niż jest warte.

Podobny mechanizm — płacenie za kontakt, który się nie zamienia w klienta — widać też przy rezerwacjach w innych branżach: koszt jednej rezerwacji według kanału pokazuje, że sam koszt dotarcia mówi mało bez policzenia, ile z tych kontaktów faktycznie się domyka.

Zrób to sam: zestaw strefę obsługi z ustawieniem kampanii

  1. Wypisz realną strefę obsługi firmy — miasta i gminy, do których ekipa faktycznie dojeżdża.
  2. Sprawdź w ustawieniach kampanii, która opcja lokalizacji jest aktywna: „obecność" czy „obecność lub zainteresowanie".
  3. Przez miesiąc zapisuj przy każdym zapytaniu dzielnicę lub miejscowość klienta z CRM.
  4. Policz udział zapytań spoza strefy tą samą metodą co w przykładzie wyżej.
  5. Jeśli udział jest zauważalny i powtarzalny, przetestuj przełączenie na „obecność" i porównaj kolejny miesiąc.
  6. Zapisz wynik testu, zanim zdecydujesz się na zmianę na stałe — jedno porównanie miesiąc do miesiąca więcej mówi niż wrażenie z pojedynczego telefonu.

Ten sam nawyk — liczyć zwrot z reklamy na realnym wyniku, a nie na samych kliknięciach — dobrze widać też w innej branży: zwrot z reklamy restauracji liczony na marży.

Jak to wygląda, gdy pilnuje tego system

Zamiast ręcznie zestawiać CRM z ustawieniami kampanii raz na jakiś czas, można to zautomatyzować:

  1. zapytanie
  2. dzielnica klienta w karcie
  3. cotygodniowy raport po kampaniach
  4. decyzja człowieka o ustawieniu
Schemat pokazuje ten sam proces krok po kroku — od pierwszego ogniwa do ostatniego.

Samo przyjmowanie takich zgłoszeń, zanim trafią do CRM, opisujemy osobno: automatyzacja obsługi zapytań. Google Ads prowadzi kampanie rozliczane z zapytań i zamówień, a nie z samych kliknięć, więc pytanie o strefę obsługi jest częścią, a nie dodatkiem do pomiaru. Analityka i BI zbiera dane z kilku kanałów w jednym miejscu i przekłada je na liczby, które da się porównać miesiąc do miesiąca — w tym udział zapytań spoza strefy. Tam, gdzie kampania kieruje na osobną stronę pod jedną ofertę, Landing page pozwala trzymać przekaz spójny z tym, kogo kampania faktycznie ma przyciągać. CRM i automatyzacje trzymają dzielnicę klienta przy karcie zapytania zamiast w osobnej notatce, a Remarketing można ograniczyć do osób z realnej strefy obsługi, zamiast wracać też do tych, którzy nigdy nie zostaną klientem.

Dla klimatyzacji w Warszawie takie połączenie kampanii, pomiaru i lądowania po kliknięciu widać na przykładzie wdrożenia: zobacz, jak to wygląda w praktyce. Decyzję o tym, czy zawęzić lokalizację, zawsze podejmuje człowiek na podstawie liczb — system tylko dostarcza je co tydzień, zamiast czekać, aż ktoś zauważy kolejny nietrafiony telefon.

Najczęściej zadawane pytania

Czym różni się „obecność" od „obecność lub zainteresowanie" w Google Ads?

„Obecność lub zainteresowanie" to domyślna i zalecana opcja, obejmująca osoby, które są lub regularnie bywają w danej lokalizacji, oraz osoby nią zainteresowane. „Obecność" obejmuje wyłącznie tę pierwszą grupę — osoby faktycznie znajdujące się lub regularnie bywające w danym miejscu.

Czy zmiana na „obecność" zwiększy liczbę zapytań z właściwego obszaru?

Google zastrzega, że przy odejściu od opcji domyślnej większość kampanii zauważy spadek liczby wyświetleń — mniej osób zobaczy reklamę, ale te osoby częściej mieszczą się w zamierzonym obszarze. Czy to się opłaca dla konkretnej kampanii, warto sprawdzić, licząc udział zapytań spoza strefy przed zmianą i po niej.

Czy liczba „+5% konwersji" od Google dotyczy każdej branży?

Nie. To dane wewnętrzne Google z branż podróży, nieruchomości i edukacji z 2022 roku, a nie niezależne badanie obejmujące lokalne firmy serwisowe. Nie warto przenosić tej liczby wprost na inną branżę bez własnego pomiaru.

Czy wykluczenie lokalizacji w Google Ads gwarantuje, że reklama nie pojawi się poza wykluczonym obszarem?

Nie w stu procentach. Wykluczenie działa na zasadzie „obecności" — wyklucza osoby, które prawdopodobnie są w danym miejscu — ale osoby spoza wykluczonego obszaru mogą wciąż zobaczyć reklamę, bo kierowanie opiera się na różnych sygnałach, które nie dają stuprocentowej dokładności.

Czym różni się strefa obsługi w Profilu Firmy od lokalizacji kampanii Google Ads?

To dwa niezależne ustawienia w różnych systemach. Strefa obsługi w Profilu Firmy to lista do 20 miast lub kodów pocztowych, którą ustawia się osobno i która nie wpływa na kierowanie lokalizacją w kampanii reklamowej.

Jak samemu sprawdzić, ile zapytań przychodzi spoza strefy obsługi?

Przy każdym zapytaniu zapisuj dzielnicę lub miejscowość klienta w CRM i po miesiącu policz, jaki procent zapytań pochodzi spoza realnej strefy działania firmy. To da konkretną liczbę zamiast wrażenia opartego na pojedynczych telefonach.

Kto to pisze

Zobacz swój biznes jako system.

Aura to wirtualny zarządca firmy: zarządzanie na faktach, nie na wrażeniach. Dla firmy, która chce, żeby procesami zarządzał system, a nie pamięć właściciela.

Strona, CRM, panel i automatyzacje są modułami tego samego systemu. Nie jesteśmy agencją od stron.

Sprawdź mój biznes

Przejdziesz na stronę główną. Powiedz nazwę firmy — Aura spojrzy na nią w danych publicznych i pokaże, co widzi klient, zanim do Was zadzwoni. Bez obietnic wyniku.

Zobacz, czym się zajmujemy

Powiązane usługi

Strony tematyczne

Czytaj dalej Przewiń, żeby zobaczyć więcej

Zobaczmy to na Twoich liczbach

Opowiedz, jak dziś wygląda obsługa zgłoszeń u Ciebie — ile ich jest, kto je odbiera, gdzie się gubią. Aura przejdzie z Tobą ten proces krok po kroku i pokaże, co da się zdjąć z człowieka, a czego nie warto ruszać.

Porozmawiaj z Aurą

Otworzy się strona główna z Aurą. Powiedz nazwę firmy — spojrzy na nią w danych publicznych i pokaże, co widzi klient. Bez obietnic wyniku.

Wolisz napisać? marketing@auraglobal-merchants.com

Drugi krok

Sprawdźmy, czy Aura pasuje do Twojego lokalu

Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.

Przejdź kwalifikację →