Odbierze AURA — ten sam asystent, z którym rozmawiasz na czacie. Opowiedz o firmie własnymi słowami.
Zadzwoń terazPołączenie płatne wg cennika Twojego operatora. Rozmowę prowadzi asystent AI.
AURA może działać przez własny interfejs, aplikację oraz kanały, z których zespół korzysta już dziś. Każdy człowiek i każde narzędzie pracują na tym samym stanie biznesu.
Siedem kroków, które AURA wykonuje bez przerwy — od pojedynczego zdarzenia do wniosku, który zmienia następną decyzję.
…i z powrotem do Observe — cykl nie ma końca.
Działanie bez śladu w danych jest dla nas niedokończone. Ślad ma zawsze te same cztery ogniwa:
Poniższe liczby są ilustracją samego mechanizmu, a nie rezultatem, który osiągnęliśmy u klienta. Pokazują, jak wyglądałby ślad w danych, gdyby taka sytuacja wydarzyła się w Waszym lokalu.
AURA nie przypisuje sobie wyniku bez śladu w danych.
Konfiguracja pomiaru i miesięczny raport dla firm z kilkoma kanałami: skąd naprawdę przychodzą klienci, ile kosztuje jedno zapytanie i co robimy dalej.
Firmy, które inwestują w marketing i chcą decyzji opartych o dane.
Pytanie „skąd przyszedł ten klient” zwykle kończy się odpowiedzią „chyba z Facebooka”. Reklama, SEO, wizytówka i polecenia wpadają do jednego worka, więc nie da się powiedzieć, który kanał warto zwiększyć, a który wyłączyć. Standardowe narzędzia pokazują odsłony i czas na stronie, czyli liczby, na podstawie których nie da się podjąć żadnej decyzji o pieniądzach.
Zbieramy dane w jednym miejscu i przekładamy je na cztery liczby, które da się położyć obok utargu.
Podstawowy pakiet wystarcza jednemu lokalowi. Rozszerzony ma sens, gdy kanałów jest kilka i zaczynają na siebie zachodzić.
Bezpłatny audyt wstępny powstaje automatycznie i jest gotowy od razu. Pełny pomiar uruchamiamy w 6 godzin – 2 dni. Pierwszy sensowny raport wychodzi po miesiącu, bo wcześniej nie ma z czym porównywać. Realna wartość pojawia się w trzecim miesiącu, gdy widać już trend, a nie pojedynczy dobry tydzień.
Aura Business Audit jest bezpłatny — od niego się zaczyna i on nic nie zobowiązuje. Dalej koszt zależy od tego, ile źródeł trzeba zszyć w jedną liczbę: jeden lokal z jednym kanałem to inna praca niż kilka kanałów, które na siebie zachodzą, plus monitoring konkurencji. Sama konfiguracja pomiaru — GA4, konwersje, cele, raporty — jest robotą jednorazową; czytanie tych danych co miesiąc jest już częścią stałej pracy, bo to z nich AURA widzi, co dzieje się w pozostałych obszarach.
Koniec sporów o to, czy reklama się opłaca — jest liczba. Widzicie, przy jakim budżecie koszt zapytania przestaje rosnąć liniowo, i możecie przestać płacić za kanał, który nic nie przynosi. Raport ma jedną stronę i cztery liczby: wydane, zapytania, koszt zapytania, przychód.
To liczba, wokół której obraca się cała ta usługa, i liczy się ją tak: (budżet reklamowy w kanale + godziny zespołu poświęcone temu kanałowi × Wasza stawka godzinowa) ÷ liczba zapytań z tego kanału = koszt jednego zapytania. Budżet to kwota faktycznie wydana, a nie zaplanowana. Godziny zespołu wchodzą do wzoru, bo bez nich kanał obsługiwany ręcznie zawsze wygląda taniej, niż jest. Liczba zapytań to zgłoszenia policzone po źródle — i właśnie dlatego pomiar musi stać wcześniej, inaczej mianownik jest domysłem. Tę samą formułę stosujecie do każdego kanału osobno; sens ma dopiero porównanie między nimi, a nie sama liczba.
Dwa przypadki, w których odradzamy zaczynanie od analityki. Pierwszy: jeden kanał i jedna cyfra. Jeśli wszyscy klienci przychodzą z poleceń, a Wy nie wydajecie ani złotówki na reklamę, to nie ma czego rozdzielać — wystarczy pytać ludzi przy zapisie, skąd o Was wiedzą, i zapisywać odpowiedź. Drugi: brak decyzji, którą pomiar miałby obsłużyć. Dane nie mają wartości same z siebie; mają ją wtedy, gdy zmieniają czyjeś zachowanie. Jeśli budżet i tak jest ustalony na rok, a nikt nie ma prawa go przesunąć, raport zostanie przeczytany raz i odłożony. W obu sytuacjach lepiej najpierw uruchomić drugi kanał albo dać komuś prawo do decyzji, a pomiar postawić, kiedy będzie co porównywać.
Różnica nie leży w liczbie wykresów, tylko w pytaniu, na które da się odpowiedzieć. Trzy poziomy, w kolejności, w jakiej mają sens — i przeskoczyć tę kolejność można tylko pozornie.
Pulpit zbudowany na niepoprawnie liczonych konwersjach pokazuje ładne wykresy nieprawdziwych liczb, a decyzje podjęte na jego podstawie kosztują dokładnie tyle, ile przesunięty budżet.
Bez tego pomiaru nie da się postawić, więc mówimy o tym w pierwszej rozmowie. Potrzebujemy dostępu administratora do strony albo do jej panelu, żeby wpiąć kod pomiaru. Dostępu do kont reklamowych, jeśli reklamę już prowadzicie, bo wydatek musi spotkać się z wynikiem w jednym miejscu. Dostępu do wizytówki w mapach, jeśli chcecie widzieć telefony i trasy dojazdu obok reszty. Do tego Waszej definicji zapytania: czy liczy się wysłany formularz, telefon, rezerwacja, czy dopiero potwierdzone zlecenie. I jednej osoby, która co miesiąc raport przeczyta i będzie miała prawo coś na jego podstawie zmienić.
Sprawdza się to w kilka minut i bez wiary w nasze słowo. Po pierwsze: wyślijcie własne zapytanie przez formularz i sprawdźcie, czy pojawiło się w raporcie z właściwym źródłem — jeśli wpadło jako ruch bezpośredni, coś jest nie tak. Po drugie: porównajcie liczbę zgłoszeń w raporcie z liczbą wiadomości w skrzynce za ten sam tydzień; rozbieżność większa niż pojedyncze sztuki to awaria pomiaru albo awaria formularza i trzeba wiedzieć która. Po trzecie: telefon z przycisku na stronie ma liczyć się osobno od numeru wybranego ręcznie. Po czwarte: suma zapytań ze wszystkich kanałów nie może być większa niż liczba wszystkich zapytań — jeśli jest, ktoś jest liczony dwa razy.
Najczęstszy błąd to liczenie kliknięć zamiast zdarzeń, które coś znaczą. Konfiguracja domyślna chętnie policzy odsłonę, przewinięcie i czas na stronie, bo to łatwe do zebrania — i po miesiącu macie raport, z którego nie wynika żadna decyzja o pieniądzach. Drugi błąd: liczenie tego samego zapytania dwa razy, raz jako wysłanie formularza i raz jako wyświetlenie strony z podziękowaniem. Wynik rośnie, nastrój też, a koszt zapytania wychodzi dwa razy niższy, niż jest naprawdę — i na tej podstawie ktoś zwiększa budżet. Dlatego zdarzenia ustalamy z Wami na początku, nazywamy je po ludzku i sprawdzamy podwójne liczenie, zanim ktokolwiek zobaczy pierwszy wykres.
Nie zwiększa sprzedaży samym swoim istnieniem. Pomiar pokazuje, gdzie jest problem, ale naprawa to osobna praca: strona, reklama, obsługa zgłoszeń albo oferta. Nie zastępuje decyzji — raport może pokazać, że jeden kanał kosztuje dwa razy więcej niż drugi, i nadal ktoś musi powiedzieć, czy go wyłączamy. Nie odtwarza przeszłości: dane sprzed wdrożenia nie pojawią się wstecz, więc im wcześniej pomiar stoi, tym więcej z niego będzie za pół roku. Nie obiecujemy też żadnego miejsca w wynikach wyszukiwania ani w odpowiedziach asystentów — mierzymy to, co się dzieje, i nie sprzedajemy wpływu na cudze algorytmy.
Wszystkie konta pomiarowe zakładamy na Wasz adres i na Waszą organizację, a sobie nadajemy dostęp jako współpracownicy. Różnica jest praktyczna: gdy współpraca się kończy, odbieracie nam dostęp jednym kliknięciem, a historia zostaje u Was w całości. Surowe dane, definicje zdarzeń i konfiguracja pulpitu też są Wasze — łącznie z opisem, co dokładnie liczy każde zdarzenie, żeby następna osoba nie musiała tego odgadywać z nazw. Raporty dostajecie w formie, którą da się przekazać dalej i przeczytać bez naszego udziału. Jeśli macie własną księgowość albo inną agencję, dostęp dla nich zakładacie sami, bez pytania nas o zgodę.
Jeśli Wasz problem brzmi inaczej, obok stoją sąsiednie obszary tego samego systemu — AURA łączy je ze sobą, a nie sprzedaje osobno:
Napiszcie, jak ten proces wygląda dziś u Was: ile zgłoszeń przychodzi, kto je odbiera i gdzie się gubią. Odpowiemy, co z tego da się zdjąć z człowieka, czego nie warto ruszać i jak ten obszar wpina się w resztę systemu.
Porozmawiaj z Aurą →Drugi krok
Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.
Przejdź kwalifikację →