Odbierze AURA — ten sam asystent, z którym rozmawiasz na czacie. Opowiedz o firmie własnymi słowami.
Zadzwoń terazPołączenie płatne wg cennika Twojego operatora. Rozmowę prowadzi asystent AI.
AURA może działać przez własny interfejs, aplikację oraz kanały, z których zespół korzysta już dziś. Każdy człowiek i każde narzędzie pracują na tym samym stanie biznesu.
Siedem kroków, które AURA wykonuje bez przerwy — od pojedynczego zdarzenia do wniosku, który zmienia następną decyzję.
…i z powrotem do Observe — cykl nie ma końca.
Działanie bez śladu w danych jest dla nas niedokończone. Ślad ma zawsze te same cztery ogniwa:
Poniższe liczby są ilustracją samego mechanizmu, a nie rezultatem, który osiągnęliśmy u klienta. Pokazują, jak wyglądałby ślad w danych, gdyby taka sytuacja wydarzyła się w Waszym lokalu.
AURA nie przypisuje sobie wyniku bez śladu w danych.
Strony firmowe, landingi i sklepy dla lokalnych firm: struktura wokół jednej decyzji klienta, wersja mobilna, formularze i pomiar od pierwszego dnia.
Firmy usługowe, gabinety, warsztaty, biura i lokalny biznes.
Większość stron lokalnych firm powstała raz i od tego czasu tylko się starzeje. Ładuje się cztery sekundy, na telefonie cennik jest plikiem PDF, a numer trzeba przepisywać ręcznie. Osoba, która o dwudziestej drugiej chciała zamówić albo zarezerwować, znajduje formularz kontaktowy i zamyka kartę. Google widzi dokładnie to samo co ona i przesuwa Was niżej.
Budujemy stronę wokół jednej decyzji, którą odwiedzający ma podjąć: zamówić, zarezerwować albo zadzwonić. Wszystko inne jest tej decyzji podporządkowane.
Zakres jest ten sam niezależnie od wielkości projektu — różni się liczbą ekranów i integracji, nie listą rzeczy do zrobienia.
Realizacja zajmuje 6 godzin – 2 dni — tak samo dla strony firmowej, redesignu i projektu premium z indywidualnym interfejsem, animacją i optymalizacją wydajności. Landing page ma ten sam termin i własny artykuł; sklep internetowy też ma własny artykuł, a termin ustalamy przy zakresie asortymentu. W praktyce to teksty i zdjęcia najczęściej przesuwają termin, więc planujemy je na początku, a nie na końcu.
Zależy od tego, ile strona ma naprawdę robić: ile ekranów, ile wpięć w to, co już u Was działa — kalendarz, magazyn, skrzynkę — i czy treść ze zdjęciami jest gotowa, czy powstaje od zera. Landing page i sklep mają własne artykuły, bo to inna praca i inny zakres.
Strona nie jest u nas zamkniętą pozycją, którą się oddaje i o której się zapomina: aktualizacje, drobne zmiany, monitoring i naprawy idą dalej razem z resztą systemu, bo to z niej AURA czyta, co się na stronie dzieje. Kod i domena są Wasze; jeśli kiedyś odejdziecie, zabieracie wszystko ze sobą.
Strona przestaje być wizytówką i zaczyna być kanałem. Zapytania przenoszą się z telefonu na formularz i rezerwację, co odciąża zespół dokładnie w godzinach szczytu. Zamówienia własnym kanałem nie kosztują prowizji jak na platformie. I macie wreszcie miejsce, na które opłaca się kierować reklamę.
Prosta formuła, którą policzycie sami: koszt strony ÷ (liczba zapytań z niej w miesiącu × Wasz udział zamkniętych zleceń × średnia marża na zleceniu) = liczba miesięcy do zwrotu. Koszt strony to kwota wdrożenia plus opieka miesięczna razy liczba miesięcy, które liczycie. Liczba zapytań to formularze, rezerwacje i telefony z przycisku, a nie odsłony. Udział zamkniętych zleceń bierzecie ze swojego kalendarza, a nie z cudzej tabeli: to Wy wiecie, ilu z dziesięciu pytających kupuje. Marża to kwota, która zostaje po kosztach, nie utarg. Żadnej z tych liczb nie podstawiamy za Was — podstawiacie swoje, i dlatego wynik jest Wasz, a nie nasz.
Mówimy to przed umową, nie po. Strona nie zwróci się, gdy nie ma czym jej zasilić: bez reklamy, bez wizytówki w mapach i bez poleceń nowa witryna stoi pusta, bo sama ruchu nie tworzy. Nie zwróci się też tam, gdzie cała sprzedaż idzie przez jeden kanał, który działa — na przykład stały kontrakt B2B albo lokal, do którego ludzie wchodzą z ulicy i nikt niczego wcześniej nie sprawdza. Trzeci przypadek: firma, w której nie ma kto odbierać zapytań. Formularz, na który nikt nie odpowiada przez dwa dni, robi więcej szkody niż jego brak, bo człowiek już raz Wam zaufał. W każdej z tych sytuacji lepiej najpierw ustawić kanał albo obsługę, a stronę zrobić potem.
Trzy różne narzędzia, które ludzie nazywają jednym słowem „strona”. Wybór zależy od tego, ile decyzji ma podjąć odwiedzający, a nie od tego, ile podstron chcecie mieć. Poniżej trzy warianty w kolejności rosnącej złożoności obsługi.
Można zacząć od landingu i dołożyć serwis później — odwrotna kolejność też działa. Czego robić nie warto, to budować sklep na zapas, zanim ktokolwiek zamówił u Was cokolwiek przez internet.
Termin przesuwają zwykle nie prace programistyczne, tylko materiały. Dlatego mówimy o nich na początku, a nie w dniu, w którym mieliśmy publikować. Potrzebujemy od Was aktualnej oferty z cenami albo z widełkami, zdjęć z lokalu, ludzi i realizacji, danych firmy do stopki i dokumentów, godzin pracy oraz obszaru, w którym pracujecie. Do tego dostępu do domeny i skrzynki pocztowej — jeśli nie wiecie, kto trzyma domenę, ustalmy to, zanim zaczniemy, bo w dniu przełączenia jest na to za późno. I jednej osoby po Waszej stronie, która decyduje. Nie zespołu, który się zgadza, tylko jednej osoby, która mówi „tak” albo „nie”.
Nie po tym, że strona się Wam podoba. Sprawdzalne znaki są cztery i wszystkie widać w liczbach, które macie u siebie. Pierwszy: liczba zapytań z formularza i rezerwacji rośnie, a nie sama liczba odsłon. Drugi: część rozmów przenosi się na kanał pisany, więc w godzinach szczytu telefon dzwoni rzadziej, a zleceń nie ubywa. Trzeci: ludzie docierają do cennika i do kontaktu — jeśli wychodzą z pierwszego ekranu, problem jest w ofercie, a nie w kodzie. Czwarty: na telefonie strona otwiera się szybciej niż wcześniej, i sprawdzacie to na własnym telefonie w miejscu ze słabszym zasięgiem, a nie na firmowym łączu.
Najczęstszy błąd to publikacja bez pomiaru. Strona wchodzi na domenę, wszyscy się cieszą, a po dwóch miesiącach nikt nie umie powiedzieć, czy jest lepiej, bo nie ma z czym porównać. Zdarza się to dlatego, że pomiar wygląda na rzecz, którą można dołożyć później, a on jako jedyny musi być na miejscu wcześniej: dane sprzed wdrożenia nie odtworzą się wstecz. Drugi w kolejności błąd to przeniesienie starych adresów bez przekierowań — nowa strona ładna, a wszystkie stare linki i wpisy w katalogach prowadzą w pustkę. Oba kosztują dokładnie tyle, ile trzeba czekać na odbudowę tego, co już działało.
Mówimy wprost, żeby nie było rozczarowania w trzecim tygodniu. Strona nie przyprowadza ruchu sama — ruch przyprowadzają reklama, mapy, opinie i polecenia. To osobne obszary pracy i każdy ma swój budżet mediowy — ale prowadzi je ten sam system, więc po miesiącu widać, który z nich naprawdę dowozi zapytania na tę stronę, a który tylko odsłony. Nie obiecujemy żadnego miejsca w wynikach wyszukiwania ani w odpowiedziach asystentów: tego nie kontroluje nikt, kto uczciwie o tym mówi. Nie piszemy za Was oferty i nie ustalamy cen — możemy pomóc ją uporządkować, ale co sprzedajecie i za ile, wiecie Wy. Nie prowadzimy też Waszych mediów społecznościowych i nie odpowiadamy na zapytania, które przez formularz przyjdą. To wszystko AURA potrafi i to wszystko da się włączyć — ale świadomie i z osobnym nakładem pracy, a nie po cichu przy okazji strony.
Kod, domena, treść i dane należą do Was od pierwszego dnia, a nie od momentu opłacenia ostatniej faktury. Domena zostaje na Waszym koncie u rejestratora — jeśli trzeba ją założyć, zakładamy na Was, nie na siebie. Dostępy do panelu, skrzynki, płatności i pomiaru dostajecie w komplecie, razem z krótkim opisem, co czym jest, żeby nie trzeba było dzwonić do nas po hasło. Kopie zapasowe i pliki źródłowe przekazujemy na żądanie w każdej chwili trwania współpracy. Jeśli kiedyś zdecydujecie, że dalej idziecie sami albo z kimś innym, zabieracie wszystko i niczego nie trzeba budować od nowa.
Jeśli Wasz problem brzmi inaczej, obok stoją sąsiednie obszary tego samego systemu — AURA łączy je ze sobą, a nie sprzedaje osobno:
Napiszcie, jak ten proces wygląda dziś u Was: ile zgłoszeń przychodzi, kto je odbiera i gdzie się gubią. Odpowiemy, co z tego da się zdjąć z człowieka, czego nie warto ruszać i jak ten obszar wpina się w resztę systemu.
Porozmawiaj z Aurą →Drugi krok
Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.
Przejdź kwalifikację →