Odbierze AURA — ten sam asystent, z którym rozmawiasz na czacie. Opowiedz o firmie własnymi słowami.
Zadzwoń terazPołączenie płatne wg cennika Twojego operatora. Rozmowę prowadzi asystent AI.
AURA może działać przez własny interfejs, aplikację oraz kanały, z których zespół korzysta już dziś. Każdy człowiek i każde narzędzie pracują na tym samym stanie biznesu.
Siedem kroków, które AURA wykonuje bez przerwy — od pojedynczego zdarzenia do wniosku, który zmienia następną decyzję.
…i z powrotem do Observe — cykl nie ma końca.
Działanie bez śladu w danych jest dla nas niedokończone. Ślad ma zawsze te same cztery ogniwa:
Poniższe liczby są ilustracją samego mechanizmu, a nie rezultatem, który osiągnęliśmy u klienta. Pokazują, jak wyglądałby ślad w danych, gdyby taka sytuacja wydarzyła się w Waszym lokalu.
AURA nie przypisuje sobie wyniku bez śladu w danych.
Widoczność w Google i mapach tam, gdzie klient szuka — w promieniu kilku ulic. Wzór na próg opłacalności, audyt techniczny i jasne granice bez obietnic pozycji.
Firmy, które myślą długoterminowo.
Większość lokalnych wyszukiwań kończy się w mapach, a nie na stronie. Jeśli Wasza wizytówka ma stare godziny, cztery zdjęcia sprzed remontu i osiemnaście opinii, to konkurent z trzystoma opiniami zabiera ruch, nawet jeśli pracuje gorzej. Zapytanie w rodzaju „warsztat blacharski Mokotów” rozstrzyga się w kilka sekund i prawie nikt nie przewija dalej.
Porządkujemy wizytówkę Google i uzupełniamy stronę o to, czego wyszukiwarka potrzebuje, żeby zrozumieć, co sprzedajecie i o której.
Najpierw jednorazowe porządki, potem prowadzenie. Dla większości firm sensowna kolejność to audyt, technika, wizytówka, a dopiero na końcu treść.
Wizytówkę i dane strukturalne robimy w 6 godzin – 2 dni. Efektów to nie przyspiesza: pierwsze ruchy w siatce pozycji widać po czterech do ośmiu tygodni, a trwała zmiana w promieniu kilometra to zwykle trzy do sześciu miesięcy. SEO lokalne działa wolno, ale nie znika w dniu, w którym przestajecie płacić za kliknięcia.
Koszt zależy od stanu, w jakim strona jest dziś, i od tego, jak daleko sięgają poprawki: audyt i uporządkowanie wizytówki to praca zamknięta, a widoczność utrzymuje się miesiącami i tę część prowadzi się dalej, w jednym rytmie z pozostałymi kanałami.
Głębokość prowadzenia dobiera się do konkurencji w Waszej branży, a nie z listy: inaczej wygląda praca nad widocznością zakładu w jednej dzielnicy, inaczej nad frazami, o które walczy pół miasta. Przy dwóch lokalizacjach druga wymaga mniej pracy, bo większość treści jest wspólna. Bieżąca robota nad widocznością idzie w tym samym rytmie co reszta systemu — to z niej AURA czyta, skąd naprawdę przychodzą zapytania.
Ruch, za który nie płacicie za kliknięcie. Wyższa pozycja w mapach przekłada się wprost na telefony i wyznaczone trasy dojazdu — te liczby widać w panelu wizytówki, więc nie trzeba nikomu wierzyć na słowo. Opinie przestają być loterią, bo zbieracie je codziennie, a nie tylko wtedy, gdy ktoś jest wściekły.
Reklama płaci się kliknięciem, SEO trzeba policzyć inaczej, bo ruch nie jest oznaczony fakturą za każde wejście. Krok pierwszy: koszt zapytania = miesięczny koszt prowadzenia SEO ÷ liczba dodatkowych telefonów, wiadomości i tras dojazdu, które w danym miesiącu przyszły z ruchu organicznego i z wizytówki. Krok drugi: koszt zamówienia = koszt zapytania ÷ udział zapytań kończących się zamówieniem. Tę drugą liczbę znacie z CRM, nie z naszych danych — u każdej firmy jest inna.
Nie podajemy tych liczb z góry, bo zależą od branży, konkurencji w promieniu i tego, ile telefonów odbieracie zamiast tracić je w kolejce. Podajemy sposób liczenia, żeby po dwóch, trzech miesiącach dało się to sprawdzić samodzielnie, bez naszego raportu.
SEO lokalne to jedna z kilku dróg do tego samego telefonu, i warto wiedzieć, czym różnią się pozostałe, zanim zdecydujecie, gdzie zacząć.
Najczęściej sensowna jest kolejność: wizytówka i technika strony najpierw, bo są tanie i szybkie, reklama równolegle dla natychmiastowego ruchu, treść pod frazy lokalne na końcu — kiedy już wiadomo z reklamy, które frazy w ogóle przynoszą zapytania.
SEO lokalne sprzedaje się łatwo jako uniwersalne rozwiązanie, a uniwersalne nie jest. Cztery sytuacje, w których uczciwiej odradzić tę usługę niż ją sprzedać.
W trzech pierwszych przypadkach uczciwą odpowiedzią jest inny kanał albo poczekanie. W czwartym najpierw strona, potem SEO — inaczej płacicie za ruch, który i tak nic nie zamówi.
Praca nad SEO rusza szybko tylko wtedy, gdy nie czeka tygodniami na jeden brakujący dostęp.
Wszystkie liczby poniżej sprawdzacie sami, w darmowych narzędziach Google, bez logowania się do niczego naszego.
Ruch w pierwszym miesiącu bywa niewielki — to nie jest jeszcze porażka, tylko za wcześnie na wniosek. Dopiero brak zmiany po trzech miesiącach jest sygnałem, żeby zapytać, co konkretnie zostało zrobione.
Żeby nie kupować kota w worku, warto wiedzieć z góry, czego ta usługa nie załatwi — nawet przy dobrze wykonanej pracy.
Najdroższy błąd nie jest techniczny — to sprzeczne dane firmy w różnych miejscach internetu. Na stronie jeden numer telefonu, w starym wpisie w katalogu inny, na wizytówce trzeci — bo firma zmieniała siedzibę albo numer, a poprawiła to tylko w jednym miejscu.
Dla klienta to niewygoda. Dla Google to sygnał niepewności: system, który nie wie, który adres jest prawdziwy, ostrożniej pokazuje firmę wyżej. Naprawienie tego samo w sobie nie podbija rankingu z dnia na dzień, ale jego brak potrafi zablokować efekt całej reszty pracy — i zwykle wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy wyniki nie chcą ruszyć mimo poprawnie zrobionej reszty.
To najważniejsze zastrzeżenie tej usługi, więc mówimy je wprost, a nie w przypisie. O pozycji w wynikach decyduje algorytm Google, którego zasad nie znamy, nie kontrolujemy i który zmienia się bez zapowiedzi — czasem w sposób odczuwalny dla całej branży naraz. Ktokolwiek obiecuje konkretne miejsce w wynikach na konkretną datę, obiecuje coś, na co nie ma wpływu.
Dlatego sprzedajemy pracę i pomiar: audyt, poprawki techniczne, wizytówkę, treść i system zbierania opinii — rzeczy, które da się wykonać i sprawdzić. Efekt w rankingu jest konsekwencją tej pracy, a nie towarem, który leży na półce w konkretnym rozmiarze.
Jeśli Wasz problem brzmi inaczej, obok stoją sąsiednie obszary tego samego systemu — AURA łączy je ze sobą, a nie sprzedaje osobno:
Napiszcie, jak ten proces wygląda dziś u Was: ile zgłoszeń przychodzi, kto je odbiera i gdzie się gubią. Odpowiemy, co z tego da się zdjąć z człowieka, czego nie warto ruszać i jak ten obszar wpina się w resztę systemu.
Porozmawiaj z Aurą →Drugi krok
Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.
Przejdź kwalifikację →