Odbierze AURA — ten sam asystent, z którym rozmawiasz na czacie. Opowiedz o firmie własnymi słowami.
Zadzwoń terazPołączenie płatne wg cennika Twojego operatora. Rozmowę prowadzi asystent AI.
AURA może działać przez własny interfejs, aplikację oraz kanały, z których zespół korzysta już dziś. Każdy człowiek i każde narzędzie pracują na tym samym stanie biznesu.
Siedem kroków, które AURA wykonuje bez przerwy — od pojedynczego zdarzenia do wniosku, który zmienia następną decyzję.
…i z powrotem do Observe — cykl nie ma końca.
Działanie bez śladu w danych jest dla nas niedokończone. Ślad ma zawsze te same cztery ogniwa:
Poniższe liczby są ilustracją samego mechanizmu, a nie rezultatem, który osiągnęliśmy u klienta. Pokazują, jak wyglądałby ślad w danych, gdyby taka sytuacja wydarzyła się w Waszym lokalu.
AURA nie przypisuje sobie wyniku bez śladu w danych.
Integracje Aura: spinamy kasę, kalendarz, CRM, arkusz i sklep w jeden przepływ danych, z obsługą błędów i logami — bez wymiany systemów, które już działają.
Firmy z kilkoma systemami i ręcznym przenoszeniem danych.
Każdy system z osobna działa dobrze, ale nie rozmawiają ze sobą. Ktoś raz dziennie przepisuje zamówienia z jednego panelu do drugiego, ktoś inny eksportuje arkusz i wysyła go mailem. Praca kopiuj-wklej jest niewidoczna w kosztach, bo nikt jej nie fakturuje, ale zjada godziny i generuje błędy, które wychodzą dopiero u klienta.
Łączymy systemy, których już używacie, i pilnujemy, żeby połączenie nie rozsypało się po cichu.
Od prostego przekazania danych po budowę narzędzia, którego jeszcze nie ma.
Termin liczymy indywidualnie i podajemy go razem z wyceną, przed startem. Decyduje o nim to samo, co o cenie: liczba spinanych systemów, to, co one w ogóle udostępniają, oraz jakość dokumentacji po drugiej stronie — a na tę ostatnią nie mamy wpływu. Prosta integracja dwóch systemów jest najkrótsza, połączenie CRM ze stroną, telefonią i reklamą dłuższe, a rozwój narzędzia na zamówienie planujemy etapami. Kolejność jest za to stała: sprawdzenie, co druga strona udostępnia, ustalenie źródła prawdy, wdrożenie, obsługa błędów i logi.
Koszt wychodzi z tego, co druga strona w ogóle udostępnia — dlatego liczbę podajemy po sprawdzeniu, a nie przed nim. Proste przekazanie danych między dwoma systemami, spięcie CRM ze stroną i telefonią, praca na czyimś API i zbudowanie narzędzia, którego jeszcze nie ma, to cztery różne poziomy złożoności, a nie cztery pozycje w koszyku. Jeśli integracja wymaga płatnego konta po stronie dostawcy, mówimy o tym przed startem — to jego rachunek, nie nasz.
Znika praca, której nikt nie chciał wykonywać, i błędy, które z niej wynikały. Dane są w jednym miejscu, więc raport nie wymaga składania trzech plików. I nie musicie wymieniać sprawdzonego systemu tylko dlatego, że nowy ma ładniejszy panel.
Zanim zapytacie o wycenę integracji, policzcie, ile już kosztuje jej brak. Wzór: koszt_miesięczny = liczba_operacji_ręcznych × czas_jednej_operacji × stawka_godzinowa + koszt_błędów_wynikających_z_przepisywania.
Przy 40 operacjach miesięcznie po 10 minut, licząc samą stawkę godzinową zespołu, wychodzi konkretna kwota ręcznej pracy — zanim doliczy się choćby jeden błąd. Tę liczbę warto mieć pod ręką, zanim padnie pytanie, czy spinanie systemów się opłaca — bo to z nią, a nie z niczym, porównuje się koszt jednorazowej roboty.
Każda droga ma inny koszt czasu i inną trwałość.
Gotowy łącznik wygrywa przy prostych, standardowych połączeniach. Tam, gdzie logika biznesowa jest nietypowa albo system nie ma gotowego wsparcia, zostaje integracja szyta na miarę.
Cztery sytuacje, w których lepiej jej nie robić — przynajmniej nie teraz:
W każdym z tych przypadków uczciwa odpowiedź brzmi: nie teraz albo w ogóle nie, a nie: zbudujmy i zobaczymy.
Integracja jest tak dobra, jak dostęp i dokumentacja, które dostajemy.
Brakująca dokumentacja nie zatrzymuje pracy — wydłuża ją, bo część czasu idzie na sprawdzenie tego, co dostawca systemu powinien był opisać.
Cztery rzeczy widać bezpośrednio w obu systemach, bez pytania nas o nic.
Rosnący log błędów bez nikogo, kto go czyta, to sygnał, że integracja działa technicznie, ale nikt nią nie zarządza.
Integracja przenosi dane między systemami — nie poprawia jakości danych, które już są błędne w źródle, i nie naprawia systemu, który sam w sobie działa źle.
Nie gwarantujemy też, że system po drugiej stronie będzie działał tak samo za rok — to zależy od jego dostawcy, nie od nas. I nie budujemy nowego systemu zamiast tego, którego już używacie — łączymy to, co jest, zamiast to wymieniać.
Brak obsługi błędów. Integracja działa idealnie na testach, bo testy zawsze wysyłają poprawne dane — a produkcja prędzej czy później wyśle coś, czego nikt nie przewidział: pusty adres e-mail, duplikat zamówienia, przekroczony limit zapytań.
Bez logów i powiadomienia o błędzie taka integracja milknie po cichu. Dane przestają się synchronizować, a zauważa to dopiero klient, który zapłacił za produkt, którego w drugim systemie nie ma. Dlatego obsługa błędów i logi są częścią zakresu integracji, a nie dodatkiem za dopłatą.
Konta w systemach, które łączymy, i dane, które przez nie przepływają, są Wasze przez cały czas — my dostajemy dostęp do integracji, nie przejmujemy własności niczego.
To ograniczenie dotyczy każdej integracji z cudzym systemem, nie tylko naszej pracy — im więcej systemów w łańcuchu, tym więcej miejsc, w których coś może się zmienić bez uprzedzenia.
Jeśli Wasz problem brzmi inaczej, obok stoją sąsiednie obszary tego samego systemu — AURA łączy je ze sobą, a nie sprzedaje osobno:
Napiszcie, jak ten proces wygląda dziś u Was: ile zgłoszeń przychodzi, kto je odbiera i gdzie się gubią. Odpowiemy, co z tego da się zdjąć z człowieka, czego nie warto ruszać i jak ten obszar wpina się w resztę systemu.
Porozmawiaj z Aurą →Drugi krok
Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.
Przejdź kwalifikację →