AURA

Strony pod dzielnice i miasta: kiedy to doorway według Google, a kiedy uczciwa strona lokalna

Trzydzieści stron „usługa + dzielnica” z tym samym tekstem to sygnał spamu dla Google, a nie sygnał lokalnej obecności. Test pięciu pytań pokazuje, kiedy osobna strona jest uczciwa, a kiedy wystarczy jedna strona z obszarem działania.

Opublikowano
9 min czytania1775 słów

AURA — wirtualny zarządca firmy. Zarządzanie na faktach, nie na wrażeniach. Kim jesteśmy

Najważniejsze wnioski

  • Doorway abuse to strony pod podobne zapytania prowadzące do stron pośrednich — nazwane wprost w zasadach Google.
  • Test pięciu pytań: adres, godziny, warunki, zdjęcia i opinie własne dla dzielnicy decydują, czy strona jest uczciwa.
  • Firma działająca na obszarze może mieć tylko jeden profil Google dla całego obszaru, nie jeden na dzielnicę.
  • Odległości nie da się oszukać dodatkową stroną — to jeden z trzech głównych czynników rankingu lokalnego.
  • Redukcja klonów to prosty wzór: usunięte_klony = N - 1, gdzie N to liczba istniejących stron.

Kilka słów, które pojawią się w tekście

Tłumaczymy je zwykłym językiem — nie trzeba znać branży, żeby czytać dalej.

scenariusz
Zapisany ciąg kroków, który wykonuje się sam, bez klikania.
CRM
Baza klientów i zgłoszeń w jednym miejscu: kto pytał, o co i co się z tym stało dalej.

Trzydzieści stron „hydraulik Mokotów”, „hydraulik Wola”, „hydraulik Ursynów” z tym samym tekstem i inną nazwą dzielnicy w nagłówku — to najczęstsza propozycja, jaką słyszy właściciel firmy wyjazdowej od agencji SEO. Test, który odróżnia klon od uczciwej strony lokalnej, jest prosty i nie wymaga zgadywania: wystarczy sprawdzić, czy na stronie jest choć jeden fakt, którego nie ma na sąsiedniej.

Na tej stronie: co Google faktycznie nazywa doorway abuse, pięć pytań, które rozstrzygają „klon czy nie”, kiedy osobna strona lokalna jest uczciwa, kiedy wystarczy jedna strona z listą obszaru działania, i co zrobić, jeśli klony już istnieją.

Rząd identycznych drzwi w korytarzu, tylko jedne uchylone z ciepłym światłem
Pięć identycznych drzwi, ale prawdziwe wejście jest tylko jedno

Trzydzieści stron „usługa + dzielnica” brzmi kusząco

Mechanizm, na który liczy taka oferta, jest prosty: więcej adresów URL = więcej okazji, żeby zapytanie z nazwą dzielnicy trafiło akurat na twoją stronę. Rzeczywistość jest inna, bo Google od dawna traktuje taki wzorzec jako sygnał spamu, a nie jako sygnał lokalnej obecności. Efekt bywa odwrotny do zamierzonego: zamiast trzydziestu szans na widoczność, firma dostaje trzydzieści niemal identycznych stron, które konkurują same ze sobą i nie dają czytelnikowi żadnego powodu, żeby zostawić zapytanie — analiza stron warszawskich firm pokazuje, że to właśnie brak konkretu na stronie, a nie brak ruchu, najczęściej kończy się brakiem kontaktu.

Zanim zapłacisz za pakiet trzydziestu stron, warto rozłożyć ofertę na czynniki pierwsze — dokładnie tak, jak w dalszej części tej strony.

Co Google nazywa doorway abuse

Doorway abuse to sytuacja, w której strony tworzy się pod konkretne, podobne zapytania, a użytkownik trafia na strony pośrednie, mniej użyteczne niż cel, do którego faktycznie zmierzał. To jedna z form spamu opisanych wprost w zasadach Google dotyczących spamu — nie luźna interpretacja, tylko nazwana kategoria naruszenia.

Przykłady, które pasują do tego schematu

Wśród przykładów doorway abuse, jakie podaje Google, jest dokładnie ten scenariusz: „posiadanie wielu domen lub stron kierowanych na konkretne regiony lub miasta, które kierują użytkowników do jednej strony”. Google wymienia też tworzenie „stron niemal identycznych, bliższych wynikom wyszukiwania niż jasno zdefiniowanej, przeglądalnej hierarchii” — czyli sytuację, w której trzydzieści podstron zastępuje jedną uczciwą stronę usługi z listą obszaru działania.

Scaled content abuse — gdy sama masowość szkodzi

Osobna, ale pokrewna kategoria to scaled content abuse: masowe tworzenie stron przede wszystkim po to, żeby manipulować rankingiem, a nie pomóc użytkownikom — zgodnie z tymi samymi zasadami Google. Nie chodzi o to, że automatyzacja czy skala same w sobie są zakazane — chodzi o to, że wartość dla czytelnika musi być prawdziwa na każdej pojedynczej stronie, a nie tylko zadeklarowana w nazwie dzielnicy w tytule.

Pięć sygnałów kontrolnych: klon czy uczciwa strona lokalna

Cztery identyczne miedziane foremki do ciastek i jedna w kształcie gwiazdy, inna od reszty
Ta sama forma da identyczny wynik — realna różnica wygląda inaczej

Zanim zdecydujesz, czy strona pod dzielnicę zostaje, sprawdź ją tym testem. Odpowiedź „nie” na dwa lub więcej pytań to sygnał klonu.

PytanieTakNie — co dodać
Czy jest realny adres lub punkt obsługi w tej dzielnicy?zostajedodaj adres albo usuń stronę
Czy grafik wyjazdów w tym rejonie różni się od innych stron?zostajewpisz realne godziny/dni akurat tu
Czy warunki wyjazdu (koszt, minimalne zamówienie) są własne dla rejonu?zostajepodaj konkretne warunki albo połącz strony
Czy są zdjęcia realnie wykonanych prac w tej dzielnicy?zostajedodaj zdjęcia lub usuń obietnicę „lokalności”
Czy są opinie klientów akurat z tego rejonu?zostajezaczekaj, aż takie się zbiorą, zamiast pisać stronę na wyrost

Ten test odpowiada dokładnie na pytanie, które Google zadaje sobie przy ocenie treści: czy powstała z myślą o czytelniku, czy o zapytaniu w tytule.

Kiedy osobna strona lokalna jest uczciwa

Osobna strona ma sens, gdy za dzielnicą lub miastem stoi coś, czego nie da się opisać na jednej wspólnej stronie: inny adres, inny zespół, inne godziny, inny zakres usług.

Przykłady branżowe

Gabinet stomatologiczny z drugim punktem na Pradze — osobna strona uzasadniona, bo inny adres i częściowo inny grafik lekarzy. Warsztat samochodowy, który otworzył drugą lokalizację w Piasecznie z własnym zespołem mechaników — to samo. Firma sprzątająca, która obsługuje cały prawobrzeżny Wrocław jednym zespołem wyjazdowym bez stałego punktu — to już nie jest przypadek na osobną stronę per dzielnica, tylko na jedną stronę usługi z obszarem działania, o czym niżej.

Kiedy wystarczy jedna strona i obszar działania

Dachy dzielnicy o zachodzie słońca widziane z góry, ciepłe złote światło
Jeden obszar działania obejmujący wiele dzielnic naraz

Dla usługi wyjazdowej po całym mieście — hydraulik, sprzątanie, drobne naprawy, wyprowadzanie psów — naturalnym rozwiązaniem jest jedna strona usługi plus sekcja „gdzie pracujemy” z listą dzielnic i warunkami dojazdu. Publikacja takiej strony wygląda prosto:

  1. jedna strona usługi
  2. sekcja obszaru działania
  3. lista dzielnic i warunki wyjazdu
  4. formularz zapytania
Schemat pokazuje ten sam proces krok po kroku — od pierwszego ogniwa do ostatniego.

Ta jedna strona, dobrze napisana, konkuruje w wynikach lepiej niż trzydzieści cienkich klonów — bo to ona zbiera opinie, linki i uwagę czytelnika w jednym miejscu zamiast rozpraszać je na trzydzieści adresów.

Obsługiwany obszar w wizytówce Google

Wizytówka Google ma dokładnie na to mechanizm: firmy działające na określonym obszarze (bez przyjmowania klientów pod adresem) mogą mieć tylko jeden profil dla całego obsługiwanego obszaru, a nie osobny profil na każdą dzielnicę. Jeśli firma nie obsługuje klientów pod adresem swojej siedziby, ten adres trzeba usunąć z profilu — inaczej wizytówka wprowadza w błąd tak samo, jak klon strony.

To samo dotyczy zarządzania samą wizytówką na co dzień: odpowiadanie na opinie w Google to praca, którą trzeba wykonywać dla jednego, uporządkowanego profilu — przy trzydziestu klonach stron i próbie trzydziestu profili robi się to fizycznie niewykonalne.

Odległości nie oszukasz stronami

Wyniki lokalne w Google zależą głównie od trafności, odległości i popularności — trafność to, jak dokładnie profil pasuje do zapytania, ale odległości między klientem a firmą żadna dodatkowa strona nie zmieni. Popularność buduje się realną historią firmy — w tym opiniami, a nie ich liczbą samą w sobie: arytmetyka oceny pokazuje, że kilka nowych opinii potrafi przesunąć średnią mocniej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka, i to jest dźwignia, która realnie działa — w odróżnieniu od trzydziestu stron z tą samą treścią.

Jeśli klony już istnieją: porządkowanie

Jeśli klony już wiszą na stronie, uporządkowanie jest odwracalne: spisujesz wszystkie strony „usługa + dzielnica”, decydujesz, która zostaje jako główna, resztę łączysz w jej treść, a ze starych adresów stawiasz przekierowania 301 na tę jedną stronę.

StronaCo z nią zrobić
Klon bez unikalnych faktów301 na główną stronę usługi
Realny drugi punkt z adresemzostaje jako osobna strona
Strona z częścią unikalnych faktówscal unikalne fakty do głównej strony, potem 301

Ile przekierowań to realnie oznacza, łatwo policzyć: usunięte_klony = N - 1, gdzie N to liczba istniejących stron „usługa + dzielnica”. Dla typowej oferty agencji z trzydziestoma stronami (N = 30) zostaje jedna główna strona, a pozostałe 30 - 1 = 29 adresów dostaje przekierowanie 301. Dla dziesięciu stron byłoby to 10 - 1 = 9 przekierowań — mechanika jest ta sama niezależnie od skali.

Zrób to sam w pięciu krokach

  1. Wypisz wszystkie swoje strony „lokalne” w jednym arkuszu.
  2. Przepuść każdą przez test pięciu pytań wyżej.
  3. Oznacz klony kolorem, realne strony zostaw bez zmian.
  4. Zaplanuj scalenie treści i przekierowania 301 dla klonów.
  5. Sprawdź obsługiwany obszar w profilu Google i popraw adres, jeśli klientów pod nim nie przyjmujesz.

Jak rozmawiać z podwykonawcą

Zanim zapłacisz za kolejny pakiet stron lokalnych, zadaj dostawcy trzy pytania, które Google właściwie zadaje sobie o każdej treści: kto ją napisał, jak powstała i po co — dokładnie schemat „Who, How, Why” z wytycznych o treści pomocnej. Jeśli odpowiedź na „co unikalnego będzie na każdej z trzydziestu stron” brzmi ogólnikowo, masz odpowiedź, zanim podpiszesz umowę.

Jak to wygląda, gdy mapę stron buduje system

Scenariusz wygląda inaczej, gdy strony lokalne rosną z realnych danych, a nie z szablonu:

  1. wyjazdy i prace z CRM
  2. jedna strona usługi lub realny punkt
  3. aktualizacja treści faktami z rejonu
  4. pomiar wyświetleń
Schemat pokazuje ten sam proces krok po kroku — od pierwszego ogniwa do ostatniego.

Aura łączy to w ten sposób: CRM i automatyzacje zbierają zapytania z każdego kanału w jeden lejek razem z danymi klientów, Strony i sklepy budują jedną uczciwą stronę usługi zamiast klonów, a Analityka i BI pokazuje, skąd realnie przychodzą zapytania. Bez obietnic pozycji — to uporządkowanie źródła prawdy o firmie, z którego potem korzysta i SEO i mapy, i Google Business Profile, i Copywriting każdej strony, który pisze się z faktów, a nie z nazwy dzielnicy w nagłówku. Warto też zacząć od tego samego pytania, co przy automatyzacji w małej firmie: co realnie da się oddać systemowi, a co musi zostać ręczną decyzją.

Najczęściej zadawane pytania

Czy strona pod dzielnicę zawsze jest naruszeniem zasad Google?

Nie. Naruszeniem jest tworzenie niemal identycznych stron bez unikalnej treści, żeby zwiększyć liczbę adresów pod podobne zapytania. Strona z realnym adresem, własnym zespołem i godzinami w danej dzielnicy nie jest doorway — to zwykła, uczciwa strona lokalna.

Ile unikalnych faktów wystarczy, żeby strona lokalna była uczciwa?

Nie chodzi o konkretną liczbę, tylko o realność faktów: adres lub punkt obsługi, własny grafik, własne warunki wyjazdu, zdjęcia prac i opinie z tego rejonu. Test pięciu pytań wyżej pokazuje to jako listę kontrolną — im więcej „nie”, tym bliżej klonu.

Co się stanie, jeśli po prostu usunę klony bez przekierowań?

Odwiedzający i ewentualne linki prowadzące do starych adresów trafią na błąd 404. Prawidłowa kolejność to najpierw przekierowanie 301 ze starego adresu na nową, połączoną stronę, dopiero potem — jeśli w ogóle — usunięcie pustego adresu.

Czy mogę mieć osobny profil Google dla każdej dzielnicy, którą obsługuję?

Nie, jeśli działasz na określonym obszarze bez przyjmowania klientów pod adresem — wtedy przysługuje tylko jeden profil na cały obsługiwany obszar. Osobne profile dla każdej dzielnicy to naruszenie zasad wizytówek Google, nie sposób na większą widoczność.

Czy więcej stron pod dzielnice przybliża mnie do klienta w wynikach lokalnych?

Nie. Odległość między klientem a firmą to jeden z trzech głównych czynników wyników lokalnych i żadna dodatkowa strona jej nie zmienia. Realny wpływ ma trafność profilu do zapytania i popularność zbudowana opiniami oraz historią firmy.

Co zrobić, jeśli mam sieć franczyzową z prawdziwymi punktami w różnych miastach?

To inny przypadek niż klony — każdy punkt franczyzowy z własnym adresem i zespołem zasługuje na własną stronę, bo różnice są realne. Test pięciu pytań rozstrzyga to tak samo: sprawdź, czy każda strona ma swój adres, grafik, warunki, zdjęcia i opinie, zamiast kopiować jeden szablon.

Kto to pisze

Zobacz swój biznes jako system.

Aura to wirtualny zarządca firmy: zarządzanie na faktach, nie na wrażeniach. Dla firmy, która chce, żeby procesami zarządzał system, a nie pamięć właściciela.

Strona, CRM, panel i automatyzacje są modułami tego samego systemu. Nie jesteśmy agencją od stron.

Sprawdź mój biznes

Przejdziesz na stronę główną. Powiedz nazwę firmy — Aura spojrzy na nią w danych publicznych i pokaże, co widzi klient, zanim do Was zadzwoni. Bez obietnic wyniku.

Zobacz, czym się zajmujemy

Powiązane usługi

Czytaj dalej Przewiń, żeby zobaczyć więcej

Zobaczmy to na Twoich liczbach

Opowiedz, jak dziś wygląda obsługa zgłoszeń u Ciebie — ile ich jest, kto je odbiera, gdzie się gubią. Aura przejdzie z Tobą ten proces krok po kroku i pokaże, co da się zdjąć z człowieka, a czego nie warto ruszać.

Porozmawiaj z Aurą

Otworzy się strona główna z Aurą. Powiedz nazwę firmy — spojrzy na nią w danych publicznych i pokaże, co widzi klient. Bez obietnic wyniku.

Wolisz napisać? marketing@auraglobal-merchants.com

Drugi krok

Sprawdźmy, czy Aura pasuje do Twojego lokalu

Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.

Przejdź kwalifikację →