Odbierze AURA — ten sam asystent, z którym rozmawiasz na czacie. Opowiedz o firmie własnymi słowami.
Zadzwoń terazPołączenie płatne wg cennika Twojego operatora. Rozmowę prowadzi asystent AI.
AURA może działać przez własny interfejs, aplikację oraz kanały, z których zespół korzysta już dziś. Każdy człowiek i każde narzędzie pracują na tym samym stanie biznesu.
Siedem kroków, które AURA wykonuje bez przerwy — od pojedynczego zdarzenia do wniosku, który zmienia następną decyzję.
…i z powrotem do Observe — cykl nie ma końca.
Działanie bez śladu w danych jest dla nas niedokończone. Ślad ma zawsze te same cztery ogniwa:
Poniższe liczby są ilustracją samego mechanizmu, a nie rezultatem, który osiągnęliśmy u klienta. Pokazują, jak wyglądałby ślad w danych, gdyby taka sytuacja wydarzyła się w Waszym lokalu.
AURA nie przypisuje sobie wyniku bez śladu w danych.
Krótkie wideo jako kanał pozyskania, nie jako trend. Natywne kreacje, testy hooków, konto na Waszą firmę i koszt zgłoszenia liczony co tydzień.
Marki B2C, e-commerce, edukacja i beauty.
Trudno dotrzeć do młodszej grupy klientów. Materiał, który sprawdza się gdzie indziej — zdjęcie produktu i hasło — tutaj wygląda jak reklama i zostaje przewinięty, zanim ktokolwiek zdąży go przeczytać. Marki B2C, e-commerce, edukacja i beauty widzą, że ich odbiorcy tam są, i nie mają czym do nich mówić, bo w firmie nikt nie kręci wideo.
Traktujemy TikTok jak kanał pozyskania, a nie jak miejsce na jeden viralowy film. Kreacje są natywne, czyli wyglądają jak treść platformy, a nie jak spot przeniesiony z innego kanału.
Cztery etapy powtarzane cyklicznie — to nie jest praca, którą wykonuje się raz na start:
Uruchomienie kampanii razem z pierwszymi kreacjami zajmuje 6 godzin – 2 dni. To czas naszej pracy, nie czas wyniku: po starcie kampania przechodzi jeszcze fazę uczenia się po stronie platformy i dopiero po niej koszt pozyskania da się porównywać między tygodniami. Nie przyspieszymy tej fazy szybszym wdrożeniem i nie udajemy, że jest inaczej.
Osobno liczy się rytm produkcji. Krótkie wideo zużywa się szybciej niż reklama w wyszukiwarce, więc kolejne materiały powstają cyklicznie — częstotliwość ustalamy na starcie, bo to ona, a nie sama konfiguracja konta, decyduje o pracy w kolejnych miesiącach.
Dwie rzeczy trzeba rozdzielić, bo mylą się najczęściej. Budżet reklamowy płacicie bezpośrednio do TikToka ze swojej karty i widzicie każdą wydaną złotówkę — to nie przechodzi przez nas. Nasza praca to co innego: ile filmów miesięcznie trzeba nakręcić i zmontować, jak często wymieniać kreacje, żeby się nie wypaliły, i ile kampanii biegnie równolegle. Nasze wynagrodzenie nie rośnie od tego, że podniesiecie budżet — inaczej opłacałoby nam się doradzać wydawanie więcej.
Tani zasięg i nowy kanał pozyskania — rozliczany tak samo jak pozostałe, czyli kosztem zapytania, a nie liczbą wyświetleń. Do tego zapas krótkich materiałów, które pracują też poza samą kampanią: na stronie, w ofercie i w innych kanałach.
Liczba, o którą warto się spierać, jest jedna: koszt jednego zgłoszenia = (budżet reklamowy + nasze wynagrodzenie) ÷ liczba zgłoszeń z tego kanału. Budżet reklamowy to pieniądze płacone bezpośrednio do TikToka z Waszej karty. Nasze wynagrodzenie to koszt naszej pracy nad tym kanałem — ta część, którą liczy się razem z resztą tego, co AURA u Was prowadzi. Liczba zgłoszeń to wiadomości, telefony i wypełnione formularze, które da się przypisać do kampanii — nie suma wyświetleń i polubień. Drugi wzór jest jeszcze krótszy: próg opłacalności = koszt zgłoszenia ÷ udział zgłoszeń kończących się zamówieniem. Żadnej z tych liczb nie da się podać z góry, bo obie wychodzą dopiero z Waszych danych: z ceny tego, co sprzedajecie, i z tego, jak szybko ktoś odbiera telefon.
Są firmy, którym odradzamy start, i mówimy to przed podpisaniem, a nie po kwartale. Jeśli sprzedajecie usługę, o której decyduje jedna osoba w dużej firmie po długim procesie zakupowym, krótkie wideo trafi głównie w ludzi, którzy nigdy nie będą Waszym klientem. Jeśli w firmie nie ma nikogo, kto stanie przed kamerą albo pokaże pracę na filmie, produkcja zamienia się w kupowanie gotowych ujęć — a taki materiał na tej platformie wygląda dokładnie jak reklama i zostaje przewinięty. Jeśli obsługujecie jedną ulicę i macie komplet zamówień na dwa tygodnie do przodu, tańszym ruchem jest wizytówka i wyszukiwarka, a nie nowy kanał. I ostatnie: jeśli wieczorem oraz w weekend nikt nie odpowiada na wiadomości, kampania dowiezie zgłoszenia dokładnie wtedy, kiedy nie ma ich kto odebrać.
Krótkie wideo i reklama w wyszukiwarce rozwiązują dwa różne problemy, a mylenie ich jest najdroższym błędem w planowaniu budżetu. W wyszukiwarce trafiacie do kogoś, kto już szuka. Tutaj trafiacie do kogoś, kto o Was nie myślał, więc materiał musi najpierw dać powód, żeby się zatrzymać.
Nie znaczy to, że jeden kanał zastępuje drugi. Znaczy, że rozliczamy oba tą samą liczbą — kosztem zgłoszenia — a decyzję o przesunięciu budżetu podejmujemy dopiero wtedy, gdy oba zdążyły tę liczbę pokazać.
Nasza część zaczyna się od Waszej, i nie chodzi tu o gotowe materiały. Chodzi o dostęp, o zgodę na to, co pokazujemy, i o to, żeby po Waszej stronie ktoś odpowiadał na to, co kampania przyniesie.
Czego nie potrzebujecie: studia, operatora ani sprzętu. Materiał kręcony telefonem jest tu regułą, a nie ustępstwem — i właśnie dlatego kręcenie mieści się w zwykłej pracy nad tym kanałem, zamiast być osobnym przedsięwzięciem z własnym budżetem produkcyjnym.
Najczęstszy błąd to jedna kreacja i cierpliwe czekanie. Powstaje jeden film, wchodzi do kampanii, wynik jest słaby i zapada wniosek, że kanał nie działa. Tymczasem nie sprawdziliście kanału — sprawdziliście jeden pomysł na pierwsze trzy sekundy. Drugi wariant tego samego błędu to przeniesienie gotowego spotu z innego kanału: materiał zrobiony pod telewizor albo pod baner ma inne tempo, inny kadr i inny początek, więc zostaje przewinięty, zanim powie cokolwiek. Trzeci to zmiana wszystkiego naraz — nowa grupa odbiorców, nowy budżet i nowa kreacja w jednym tygodniu, po którym nie da się powiedzieć, co zadziałało. Dlatego testujemy same hooki, a resztę zostawiamy bez zmian tak długo, jak się da.
Nie po wrażeniu i nie po liczbie wyświetleń. Zadziałało to, co da się pokazać liczbami, które istniały także przed kampanią — bo tylko wtedy jest z czym porównywać.
Ostatnia pozycja jest najtrudniejsza do przypisania i mówimy o tym wprost: część efektu krótkiego wideo nie wraca tą samą drogą, którą wyszła. Dlatego traktujemy ją jako tło, a decyzje o budżecie podejmujemy na pierwszych trzech pozycjach listy.
Nie prowadzimy Waszego profilu jako medium: to nie jest usługa codziennego publikowania, budowania społeczności ani odpowiadania na komentarze za Was. Nie kupujemy obserwujących i nie zajmujemy się tym, żeby film „poszedł” — zasięg organiczny bywa skutkiem ubocznym dobrej kreacji reklamowej, ale nie jest przedmiotem umowy, bo nie zależy od nas. Nie występujemy przed kamerą zamiast Was i nie zatrudniamy za Was aktorów — to koszt po Waszej stronie, jeśli w ogóle zdecydujecie się go ponieść. Nie odbieramy telefonów od osób, które napisały po obejrzeniu materiału. I nie naprawiamy tym kanałem strony, na którą prowadzi reklama: jeśli strona nie potrafi przyjąć zgłoszenia, kampania tylko szybciej pokaże, ile to kosztuje.
Konto reklamowe zakładane jest na Waszą firmę i Waszą kartę, a my dostajemy do niego dostęp jako partner. Znaczy to, że w dniu zakończenia współpracy nie zabieramy niczego: zostaje konto z całą historią kampanii, zostają grupy odbiorców zbudowane w trakcie pracy, zostają wszystkie nakręcone materiały w plikach źródłowych i zostaje wiedza o tym, które hooki działały — bo jest zapisana w raportach, a nie w czyjejś głowie. Nakręcone wideo pracuje dalej poza kampanią: na stronie, w ofercie wysyłanej mailem i w pozostałych kanałach, bez żadnej zgody z naszej strony. Nie bierzemy też procentu od budżetu, więc nie mamy powodu namawiać Was na wydatek większy, niż wynika z liczb.
Jeśli Wasz problem brzmi inaczej, obok stoją sąsiednie obszary tego samego systemu — AURA łączy je ze sobą, a nie sprzedaje osobno:
Napiszcie, jak ten proces wygląda dziś u Was: ile zgłoszeń przychodzi, kto je odbiera i gdzie się gubią. Odpowiemy, co z tego da się zdjąć z człowieka, czego nie warto ruszać i jak ten obszar wpina się w resztę systemu.
Porozmawiaj z Aurą →Drugi krok
Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.
Przejdź kwalifikację →