Odbierze AURA — ten sam asystent, z którym rozmawiasz na czacie. Opowiedz o firmie własnymi słowami.
Zadzwoń terazPołączenie płatne wg cennika Twojego operatora. Rozmowę prowadzi asystent AI.
AURA może działać przez własny interfejs, aplikację oraz kanały, z których zespół korzysta już dziś. Każdy człowiek i każde narzędzie pracują na tym samym stanie biznesu.
Siedem kroków, które AURA wykonuje bez przerwy — od pojedynczego zdarzenia do wniosku, który zmienia następną decyzję.
…i z powrotem do Observe — cykl nie ma końca.
Działanie bez śladu w danych jest dla nas niedokończone. Ślad ma zawsze te same cztery ogniwa:
Poniższe liczby są ilustracją samego mechanizmu, a nie rezultatem, który osiągnęliśmy u klienta. Pokazują, jak wyglądałby ślad w danych, gdyby taka sytuacja wydarzyła się w Waszym lokalu.
AURA nie przypisuje sobie wyniku bez śladu w danych.
Regularne treści, które prowadzą do zapytania, a nie zbierają polubienia. Wzór na koszt zapytania z social media i granice bez obietnic zasięgu.
Profil prowadzi osoba, która ma to robić „przy okazji”. Efekt: trzy posty w styczniu, cisza do maja, potem zdjęcie z wesela i informacja o zmianie godzin. Nie ma pomysłu na to, o czym w ogóle mówić, więc każdy post zaczyna się od zera, a decyzja o publikacji zapada wtedy, gdy ktoś ma chwilę. Dla algorytmu i dla klienta wygląda to tak samo: firma, która nie działa.
Zamieniamy publikowanie z zadania „gdy będzie czas” w powtarzalny proces z kalendarzem.
Zaczynać można od samej strategii, od planu treści albo od razu od prowadzenia — zależnie od tego, ile z tego macie już zrobione. Wideo i motion dokładają się do tego, co jest.
Strategia, pierwszy plan treści i pojedyncze wideo AI — każde z nich powstaje w 6 godzin – 2 dni. Prowadzenie rusza od kolejnego miesiąca kalendarzowego, żeby nie zaczynać w połowie; pakiet wideo na cały miesiąc planujemy z tygodniowym wyprzedzeniem.
Strategię pisze się raz, a treść trzeba robić dalej — dlatego o koszcie decyduje przede wszystkim rytm: ile kanałów prowadzić i jak często publikować. Dwa posty tygodniowo na jednym profilu to inna praca niż codzienna obecność na czterech.
Wideo i motion liczą się osobno od samego prowadzenia, bo to praca produkcyjna, a nie redakcyjna — jej ilość ustala się na miesiąc do przodu. Budżet na promocję postów, jeśli go używacie, płacicie platformie bezpośrednio.
Profil, który wygląda na prowadzony przez działającą firmę, i który da się pokazać klientowi jako dowód. Zapas materiału, z którego korzysta też reklama — te same wideo pracują potem w kampaniach. I zdjęta z zespołu decyzja „co dziś wrzucić”, bo jest kalendarz.
Polubienia nie płacą rachunków, więc licząc zwrot z prowadzenia profilu patrzymy na zapytania, nie na zasięg. Krok pierwszy: koszt zapytania = miesięczny koszt prowadzenia (plus budżet promocji postów, jeśli go używacie) ÷ liczba zapytań, które da się przypisać do social media — przez link w bio, kod UTM albo wprost „widziałem na Instagramie” w rozmowie. Krok drugi: koszt zamówienia = koszt zapytania ÷ udział zapytań kończących się zamówieniem, liczony z Waszego CRM.
Bez oznaczenia źródła zapytania cały rachunek jest niemożliwy do policzenia — dlatego link w bio i UTM zakładamy od pierwszego dnia, zanim zaczniemy cokolwiek publikować.
Prowadzenie social media nie jest jedną usługą, tylko trzema różnymi poziomami zaangażowania Waszej strony.
Żaden z trzech modeli nie działa bez zdjęć i informacji z Waszej strony — nawet przy pełnym prowadzeniu ktoś musi raz w tygodniu przesłać, co się u Was dzieje.
Cztery sytuacje, w których uczciwiej powiedzieć „nie teraz” niż podpisać umowę.
Prowadzenie profilu opiera się na materiale, którego nie mamy i nie wymyślimy za Was.
Liczby poniżej sprawdzacie sami, w Meta Business Suite, bez logowania się do niczego naszego.
Pierwszy miesiąc to zwykle budowanie rytmu, nie jeszcze wynik — algorytm promuje profile z historią regularnych publikacji, a historii nie da się przyspieszyć.
Cztery granice tej usługi, które warto znać przed startem.
Najczęstszy błąd wygląda niewinnie: post bez wezwania do działania i bez sposobu na kontakt. Ładne zdjęcie, dobry tekst, zero informacji, co zrobić dalej — zadzwonić, napisać, przyjść.
Koszt tego błędu jest cichy: budżet i czas idą co miesiąc w treść, która buduje sympatię, ale nie zamienia jej w zapytanie. Po kilku miesiącach ktoś pyta, dlaczego profil ma polubienia, a telefon dalej milczy — i wtedy trzeba cofnąć się do samego wzorca postów, nie do jednej publikacji.
Zasięg i polubienia zależą od algorytmu platformy, pory publikacji, konkurencji o uwagę tego samego dnia i dziesiątek czynników, których nie kontroluje żadna agencja — nasza też. Kto obiecuje konkretną liczbę polubień albo „viralowy” zasięg, obiecuje coś, czego nie da się dostarczyć na zamówienie.
W umowie jest więc proces: rytm publikacji, jakość materiału, spójność marki i mierzalne przejścia do kontaktu. To da się wykonać i sprawdzić. Popularność jest efektem ubocznym dobrej pracy, nie towarem, który się kupuje osobno.
Jeśli Wasz problem brzmi inaczej, obok stoją sąsiednie obszary tego samego systemu — AURA łączy je ze sobą, a nie sprzedaje osobno:
Napiszcie, jak ten proces wygląda dziś u Was: ile zgłoszeń przychodzi, kto je odbiera i gdzie się gubią. Odpowiemy, co z tego da się zdjąć z człowieka, czego nie warto ruszać i jak ten obszar wpina się w resztę systemu.
Porozmawiaj z Aurą →Drugi krok
Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.
Przejdź kwalifikację →