Odbierze AURA — ten sam asystent, z którym rozmawiasz na czacie. Opowiedz o firmie własnymi słowami.
Zadzwoń terazPołączenie płatne wg cennika Twojego operatora. Rozmowę prowadzi asystent AI.
AURA może działać przez własny interfejs, aplikację oraz kanały, z których zespół korzysta już dziś. Każdy człowiek i każde narzędzie pracują na tym samym stanie biznesu.
Siedem kroków, które AURA wykonuje bez przerwy — od pojedynczego zdarzenia do wniosku, który zmienia następną decyzję.
…i z powrotem do Observe — cykl nie ma końca.
Działanie bez śladu w danych jest dla nas niedokończone. Ślad ma zawsze te same cztery ogniwa:
Poniższe liczby są ilustracją samego mechanizmu, a nie rezultatem, który osiągnęliśmy u klienta. Pokazują, jak wyglądałby ślad w danych, gdyby taka sytuacja wydarzyła się w Waszym lokalu.
AURA nie przypisuje sobie wyniku bez śladu w danych.
Meta Ads jako mierzalny kanał zapytań: kreacje z realnych zdjęć, kampanie na pozyskanie i powrót klientów, koszt zapytania liczony co tydzień, nie zasięg.
Beauty, gastronomia, e-commerce i usługi B2C.
Promowany post, ładne liczby w podsumowaniu i zero wiedzy o tym, czy ktoś z tego przyszedł. Zasięg rośnie zawsze, więc agencja pokazuje zasięg. Tymczasem pieniądze trafiają do ludzi mieszkających za daleko albo do tych, którzy i tak by przyszli, a jedyna kreacja działa już czwarty miesiąc i dawno się wypaliła.
Traktujemy Metę jak kanał sprzedaży: z pomiarem, z kilkoma grupami odbiorców i z kreacjami, które się wymieniają.
Konfiguracja raz, prowadzenie co miesiąc. Wersję zaawansowaną włączamy, gdy jeden lejek przestaje wystarczać.
Start w 6 godzin – 2 dni. Potem decyduje już platforma: pierwsza faza uczenia się kampanii to zwykle dwa tygodnie i w tym czasie nie warto niczego przestawiać, a stabilny koszt zapytania pojawia się w drugim miesiącu. Kreacje wymieniamy co trzy, cztery tygodnie, bo w Meta wypalają się szybciej niż w wyszukiwarce.
Ustawienie kampanii to robota, którą wykonuje się raz; prowadzenie jest pracą co miesiąc i rośnie z liczbą równolegle biegnących lejków — jeden lejek pod jedną ofertę to nie to samo, co pozyskanie, remarketing i skalowanie naraz. Budżet mediowy płacicie bezpośrednio do Meta ze swojej karty: to nie przechodzi przez nas i nie podnosi kosztu naszej pracy.
Kanał, w którym da się przewidzieć wynik: tyle wydane, tyle zapytań, taki koszt jednego. Materiał reklamowy, który powstaje regularnie, a nie raz do roku. I możliwość włączenia albo wyciszenia ruchu w tygodniu, w którym akurat go potrzebujecie.
Częstotliwość = liczba wyświetleń reklamy ÷ liczba unikalnych osób, które ją zobaczyły. Niska częstotliwość znaczy, że kreację widzą wciąż nowi ludzie; rosnąca częstotliwość przy tej samej grupie odbiorców znaczy, że widzą ją ci sami ludzie po raz kolejny. Sama rosnąca częstotliwość niczego jeszcze nie przesądza — sygnałem do wymiany kreacji jest dopiero jej połączenie ze spadającym CTR (udziałem kliknięć w wyświetleniach) przy tej samej grupie i tym samym budżecie: ludzie widzą reklamę częściej, a klikają ją rzadziej. Obie liczby czytacie z panelu kampanii sami, bez naszego udziału — my patrzymy na nie razem z Wami co tydzień i wymieniamy kreację, zanim spadek stanie się widoczny w koszcie zapytania.
Obie platformy sprzedają uwagę osoby przewijającej treść, a nie osoby szukającej — i tym różnią się od reklamy w wyszukiwarce. Między sobą różnią się jednak formatem i tym, jak długo działa jedna kreacja.
Wybór między nimi zależy od tego, gdzie realnie jest Wasza grupa docelowa — a to sprawdza się testem budżetu na obu platformach, nie założeniem z góry.
Są sytuacje, w których odradzamy start, zamiast go sprzedawać.
Konfiguracja rusza szybko tylko wtedy, gdy nie czeka na jedną brakującą rzecz.
Najczęstszy błąd to jedna kreacja utrzymywana miesiącami, bo „na razie działa” — działa coraz gorzej, tylko spadek jest powolny i niewidoczny bez porównania tydzień do tygodnia. Drugi to optymalizacja pod zaangażowanie (polubienia, zasięg, obejrzenia) zamiast pod zapytanie — raport wygląda wtedy dobrze przy pustej skrzynce, bo algorytm dowozi to, co mu zlecono, a zlecono mu zasięg, nie kontakt. Trzeci to jedna kampania łącząca pozyskanie nowych odbiorców z przypominaniem się tym, którzy już byli na stronie — te dwie grupy reagują inaczej i zjadają sobie nawzajem budżet, gdy są w jednym zestawie reklam. Czwarty to kreacja zbudowana wyłącznie z grafiki i tekstu tam, gdzie konkurencja pokazuje realne zdjęcia — na rynku lokalnym wiarygodność wygrywa z estetyką.
Miary, które policzycie sami z panelu kampanii, bez naszego udziału.
Kampania nie naprawi strony, na którą prowadzi — jeśli formularz ma siedem pól albo cennik jest plikiem do pobrania, płatny ruch wyleje się z niej dokładnie tak samo jak darmowy. Nie odpisze na wiadomość w Messengerze ani na komentarz pod reklamą — zapytanie zostawione bez odpowiedzi traci wartość niezależnie od budżetu, który za nie zapłacono. Nie zastąpi realnych zdjęć lepszą grafiką — algorytm i odbiorcy oceniają wiarygodność materiału, nie jego budżet produkcji. I nie zagwarantuje zasięgu organicznego ani tego, że post „pójdzie” sam — to inny mechanizm platformy, na który nie mamy wpływu i którego nie sprzedajemy jako część usługi.
Konto reklamowe zakładane jest na Waszą firmę w Meta Business Manager, a my pracujemy w nim z dostępem partnera. Kończąc współpracę nie zabieramy niczego: zostaje konto z pełną historią kampanii, zostaje piksel i dane zdarzeń zebrane na stronie, zostają grupy odbiorców remarketingu budowane w trakcie pracy i wszystkie kreacje w plikach źródłowych. Budżet reklamowy przez cały czas płacicie bezpośrednio do Meta ze swojej karty, więc widzicie każde euro; nie bierzemy procentu od budżetu, bo taki model płaci za przepalanie, a nie za wynik.
Jeśli Wasz problem brzmi inaczej, obok stoją sąsiednie obszary tego samego systemu — AURA łączy je ze sobą, a nie sprzedaje osobno:
Napiszcie, jak ten proces wygląda dziś u Was: ile zgłoszeń przychodzi, kto je odbiera i gdzie się gubią. Odpowiemy, co z tego da się zdjąć z człowieka, czego nie warto ruszać i jak ten obszar wpina się w resztę systemu.
Porozmawiaj z Aurą →Drugi krok
Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.
Przejdź kwalifikację →