AURA
Aura Business Intelligence
GEO / AI visibility
Porządkujemy treści, dane strukturalne i źródła tak, żeby opis firmy był wszędzie ten sam i dał się odczytać jednoznacznie — bez obietnic cytowań.
Analizuję dane publiczne i to, co sam opowiesz. Numeru telefonu w pierwszej wiadomości nie proszę.
„Od przedsiębiorcy dla przedsiębiorców.” CEO Aura
Części jednego systemu
Aura · AI-konsultantRzucę okiem na Wasz lokal — powiedz nazwę. Czeka
GEO / AI visibilityCo AURA robi w tym obszarze

GEO / AI visibility

Porządkujemy treści, dane strukturalne i źródła tak, żeby opis firmy był wszędzie ten sam i dał się odczytać jednoznacznie — bez obietnic cytowań.

  • indywidualnieZakres
  • MarketingObszar
  • wycena indywidualnaUruchomienie

Dla kogo to jest

Firmy eksperckie, B2B, SaaS i marki działające na kilku rynkach lub w kilku językach.

Problem

Firma ma stronę i treści, ale jej oferta opisana jest niespójnie: inaczej na stronie, inaczej w katalogach branżowych, inaczej w materiałach sprzed kilku lat, których nikt już nie pamięta. Człowiek sobie to poskłada, system niekoniecznie. Kiedy ktoś pyta asystenta AI o firmę z Waszej branży i okolicy, odpowiedź powstaje z tego, co da się o Was zebrać i potwierdzić w kilku miejscach naraz — a jeśli te miejsca mówią co innego, nie ma z czego złożyć zdania. Najczęściej dotyczy to firm eksperckich, B2B, SaaS oraz marek działających na kilku rynkach lub w kilku językach.

Co robimy

Porządkujemy to, czym system w ogóle dysponuje: kim jesteście, co dokładnie robicie, dla kogo i gdzie — spójnie na stronie, w danych strukturalnych i w źródłach, które to potwierdzają.

  • Audyt obecności marki w wyszukiwarce i wybranych odpowiedziach AI
  • Mapa encji, tematów, źródeł oraz priorytetów contentowych
  • Rekomendacje schema i treści, wdrożenie uzgodnionego zakresu oraz baseline monitoringu

Co wchodzi w zakres

Pięć etapów; ostatni jest ciągły, bo odpowiedzi asystentów zmieniają się bez zapowiedzi i bez naszego udziału:

  • Audyt
  • Mapa encji i tematów
  • Treści i schema
  • Wdrożenie
  • Monitoring

Ile to trwa

Termin liczymy indywidualnie — tak samo jak cenę. O pracochłonności decydują liczba rynków i języków, stan serwisu oraz zakres treści do uporządkowania, więc termin podajemy po audycie, a nie przed nim.

Czas rezultatu to zupełnie inna sprawa i nie mamy nad nim kontroli: nikt nie decyduje o tym, co i kiedy pojawi się w odpowiedzi asystenta AI, więc zamiast terminu efektu ustawiamy baseline i monitoring, i pokazujemy, co się zmienia. Nie obiecujemy wzmianek ani pozycji, bo nikt uczciwie nie może ich obiecać.

Ile to kosztuje

Koszt wychodzi z audytu, a nie przed nim: dopiero on pokazuje, ile z tego jest u Was realną pracą, a ile już zrobione. Ważą liczba rynków i języków, stan serwisu i to, jak dużo treści trzeba uporządkować. Ostatni etap — obserwacja — z natury nie kończy się nigdy: odpowiedzi asystentów zmieniają się bez zapowiedzi, więc tę część prowadzi się tak długo, jak długo system u Was pracuje.

Co z tego macie

Czytelniejszą obecność marki i techniczną bazę, która ułatwia wyszukiwarkom oraz systemom AI interpretację firmy — bez gwarancji konkretnych wzmianek. Przy okazji znika rozjazd między tym, co mówicie o sobie na stronie, a tym, co o Was piszą pozostałe źródła. To samo uporządkowanie pracuje wszędzie tam, gdzie ktoś — człowiek czy system — próbuje ustalić, czym się właściwie zajmujecie.

Dlaczego nie obiecujemy wzmianek ani cytowań

Powiedzmy to na początku, a nie w przypisie. Odpowiedź asystenta powstaje po stronie cudzego systemu: jego zasad nie ustalamy, nie widzimy ich i nie mamy na nie wpływu. Ten sam system potrafi odpowiedzieć inaczej dwóm osobom pytającym o to samo, a jego działanie zmienia się bez zapowiedzi i bez ogłoszenia. Dlatego trafienia do odpowiedzi asystenta nikt nie może zagwarantować — to cudzy algorytm i on się zmienia. Nie sprzedajemy Wam więc obecności w odpowiedzi, bo nie mamy jej z czego dostarczyć. Sprzedajemy materiał źródłowy: opis firmy spójny, jednoznaczny i możliwy do potwierdzenia w kilku niezależnych miejscach. Jeśli w czyjejś ofercie widzicie zdanie o gwarantowanej obecności w odpowiedziach, to zdanie mówi o cudzym produkcie, a nie o pracy, którą ktokolwiek jest w stanie wykonać.

Co dokładnie robimy z tekstem strony

Praca zaczyna się od rozbicia zdań marketingowych na twierdzenia. „Kompleksowe rozwiązania dla biznesu” nie mówi nic, czego dałoby się użyć: nie wiadomo, co jest usługą, kto jest odbiorcą ani gdzie to się dzieje. Zamiast tego stawiamy zdania, w których jest podmiot, czynność i granica — co robicie, dla kogo, na jakim obszarze i na jakich warunkach. Jedno twierdzenie w jednym zdaniu. Nagłówek zapowiada odpowiedź, a nie zaciekawia; akapit pod nim tej odpowiedzi udziela od razu, bez rozbiegu. Nazwy własne rozpisujemy pełne, bez skrótów zrozumiałych tylko wewnątrz firmy. Fakty, które człowiek wyczyta ze zdjęcia albo z układu strony, dopisujemy tekstem, bo z układu nie wyczyta ich nic poza człowiekiem.

Po co są dane strukturalne

Dane strukturalne nie dopisują nowej treści. Powtarzają maszynie to, co już stoi w tekście, tylko w zapisie, którego nie da się zrozumieć dwojako: to jest nazwa firmy, to jest usługa, to jest adres, to jest odpowiedź na pytanie. Człowiek nie potrzebuje takiego powtórzenia, bo rozpozna adres po samym kształcie. Program nie rozpoznaje kształtów — rozpoznaje pola.

  • Organizacja: pełna nazwa, adres, kontakt i profile w innych serwisach jako jeden zestaw, a nie cztery różne wersje w czterech miejscach
  • Usługa: co dokładnie jest przedmiotem, dla kogo i na jakim obszarze — osobno dla każdej pozycji, którą naprawdę sprzedajecie
  • Pytania i odpowiedzi: te, które i tak padają w rozmowie handlowej, zapisane pytaniem klienta, a nie tytułem sekcji
  • Autorstwo i data: kto to napisał i kiedy było sprawdzane — bo materiał bez daty jest materiałem o nieznanej ważności

Zasada, od której nie robimy wyjątków: w danych strukturalnych nie opisujemy niczego, czego nie ma w widocznym tekście strony. Rozjazd między jednym a drugim to nie jest sprytny skrót — to jest powód, dla którego cała reszta znacznika przestaje być wiarygodna.

Czym to różni się od SEO

Prace częściowo się nakładają i dlatego łatwo je pomylić. Różnica jest w tym, na jakie pytanie odpowiadamy: SEO pyta, jak wyprzedzić innych na liście wyników, a ta usługa pyta, czy z Waszych materiałów da się w ogóle złożyć jedno spójne zdanie o firmie.

  • SEO pracuje na frazach, które ktoś wpisuje; ta usługa pracuje na twierdzeniach, które da się o Was potwierdzić
  • SEO mierzy się pozycją i ruchem, które widać w narzędziach; tutaj mierzalna jest kompletność i zgodność źródeł, a nie pozycja
  • SEO dotyczy głównie Waszej strony; tutaj równie ważne jest to, co o Was piszą katalogi, profile i materiały, których nie kontrolujecie
  • SEO daje wynik, który da się pokazać w raporcie z narzędzia; tutaj wynikiem jest zgodność opisu, a nie liczba, którą ktoś Wam wypisze

Dlatego ta usługa nie zastępuje SEO i nie jest jego droższą wersją. Firmie, która ma zaniedbaną stronę i niepełną wizytówkę, uczciwiej doradzić najpierw tamtą pracę — porządkowanie opisu na zepsutym fundamencie kosztuje tyle samo, a widać z niego mniej.

Kiedy ta praca się nie opłaca

Rachunek jest tu prostszy, niż wygląda: wartość tej pracy = marża z jednego klienta × liczba klientów, którzy trafiają do Was drogą tekstową, czyli przez czyjś opis, porównanie albo rekomendację, a nie przez mapę i telefon. Jeżeli druga zmienna jest bliska zeru, pierwsza nie ma czego pomnożyć. Tak jest w firmie, do której klient przychodzi z ulicy albo z polecenia sąsiada; tak jest przy usłudze kupowanej natychmiast i lokalnie, gdzie decyzja trwa tyle, co przejście przez ulicę. Nie opłaca się też wtedy, gdy nikt po Waszej stronie nie może zatwierdzić brzmienia opisu — bo cała robota polega na ustaleniu jednej wersji, a nie na napisaniu piątej. I nie opłaca się przy ofercie, która zmienia się co miesiąc: porządkujemy wtedy stan, który przestanie być prawdą, zanim skończymy go opisywać.

Co przygotowujecie po swojej stronie

Ta usługa w większym stopniu niż inne opiera się na Waszej wiedzy, bo dotyczy tego, co jest o Was prawdą. Materiałów do napisania nie potrzebujemy — potrzebujemy rozstrzygnięć.

  • Jedna osoba z prawem zatwierdzenia brzmienia — nie komitet, bo komitet produkuje kolejną wersję zamiast wybrać istniejącą
  • Dostęp do strony i możliwość wprowadzania zmian w treści oraz w znacznikach, bezpośrednio albo przez Waszego wykonawcę
  • Lista miejsc, w których firma jest już opisana: katalogi, profile, portale branżowe, stare materiały prasowe
  • Rozstrzygnięcie sporów wewnętrznych: pełna nazwa firmy, obszar działania, lista usług i to, czego świadomie nie robicie
  • Zgoda na skasowanie tego, co jest nieaktualne — najczęściej to jest właściwa praca, a nie dopisywanie kolejnych akapitów

Najczęstszy błąd w takim projekcie

Najczęstszy błąd to dopisywanie zamiast porządkowania. Powstaje nowa sekcja z opisem firmy, a stara zostaje, bo nikt jej nie kasuje — i firma ma teraz dwa opisy zamiast jednego, sprzeczne w szczegółach, które człowiek przeoczy, a maszyna nie ma jak rozstrzygnąć. To samo dzieje się poza stroną: profil w katalogu z adresem sprzed przeprowadzki żyje dalej i mówi coś innego niż strona. Drugi błąd to pisanie treści pod system zamiast pod człowieka: gęste, powtarzalne akapity, w których to samo zdanie stoi cztery razy w czterech odmianach. Nikt tego nie czyta, a wiarygodności to nie dodaje — jedynym efektem jest strona, której nie da się już czytać po ludzku. Trzeci błąd to znaczniki opisujące rzeczy, których na stronie nie ma. Wszystkie trzy mają wspólny mianownik: dodano coś, zamiast usunąć rozjazd.

Jak sprawdzić to samodzielnie

Nie trzeba nam wierzyć na słowo i nie trzeba do tego żadnego narzędzia, którego byśmy Wam nie pokazali. Wszystkie poniższe sprawdzenia wykonuje się na własnej stronie i na własnych źródłach.

  • Skopiujcie stronę do zwykłego edytora tekstu: jeśli po utracie układu i zdjęć nie da się z niej powiedzieć, co sprzedajecie i gdzie, tekst nie niesie faktów
  • Dajcie tę stronę osobie spoza firmy i poproście o odpowiedź na pięć pytań: co, dla kogo, gdzie, na jakich warunkach, ile — bez zaglądania gdzie indziej
  • Wpiszcie pełną nazwę firmy w wyszukiwarkę i porównajcie pierwsze kilkanaście źródeł ze sobą: adres, zakres usług, nazwa — czy wszędzie ta sama
  • Przepuśćcie znaczniki przez publiczny walidator danych strukturalnych i sprawdźcie, czy opisują to, co człowiek widzi na tej samej stronie
  • Policzcie, ile miejsc w sieci podaje Wasz stary adres, starą nazwę albo usługę, której już nie świadczycie — to jest lista pracy do wykonania

Czego świadomie nie proponujemy jako sprawdzenia: zadania pytania asystentowi i potraktowania jego odpowiedzi jako pomiaru. Ta sama odpowiedź bywa inna u innej osoby, a jutro inna u tej samej — więc jedno takie sprawdzenie niczego nie dowodzi ani na korzyść pracy, ani przeciw niej. Sprawdzalne jest to, co wypisane wyżej, i tylko na tym opieramy rozmowę o postępie.

Czego ta usługa nie robi

Nie wpływamy na cudze systemy i nie zgłaszamy Was nigdzie do żadnego rejestru asystentów, bo taki rejestr nie istnieje. Nie kupujemy wzmianek w cudzych tekstach i nie zamawiamy publikacji, które mają udawać niezależne — to jest inna usługa i inna uczciwość. Nie usuwamy z sieci treści, których nie jesteście właścicielem; możemy wskazać, gdzie leży rozjazd, i pomóc napisać prośbę o korektę, ale decyzja należy do właściciela tamtego serwisu. Nie piszemy za Was bloga ani strategii treści na rok. Nie przebudowujemy strony — jeśli okaże się, że przeszkodą jest sam serwis, mówimy to wprost i jest to osobna praca. I nie zastępujemy tym SEO, reklamy ani wizytówki: to jest warstwa opisu, a nie kanał, którym przychodzą zapytania.

Kiedy problem leży gdzie indziej

Jeśli Wasz problem brzmi inaczej, obok stoją sąsiednie obszary tego samego systemu — AURA łączy je ze sobą, a nie sprzedaje osobno:

  • Social media i treści — Regularne treści, które prowadzą do zapytania, a nie zbierają polubienia. Wzór na koszt zapytania z social media i granice bez obietnic zasięgu.
  • Opinie i reputacja — Prośba o opinię wpisana w obsługę, odpowiedź na każdy komentarz i uczciwa praca z negatywem — bez kupowania opinii i usuwania prawdziwej krytyki.
  • Google Ads — Kampanie rozliczane z zapytań i zamówień, a nie z kliknięć. Pomiar konwersji od pierwszego dnia, konto na Waszą firmę i cotygodniowa optymalizacja.
  • Meta Ads — Meta Ads jako mierzalny kanał zapytań: kreacje z realnych zdjęć, kampanie na pozyskanie i powrót klientów, koszt zapytania liczony co tydzień, nie zasięg.

Następny krok

Napiszcie, jak ten proces wygląda dziś u Was: ile zgłoszeń przychodzi, kto je odbiera i gdzie się gubią. Odpowiemy, co z tego da się zdjąć z człowieka, czego nie warto ruszać i jak ten obszar wpina się w resztę systemu.

Porozmawiaj z Aurą →

marketing@auraglobal-merchants.com · +48 793 536 034

Drugi krok

Sprawdźmy, czy Aura pasuje do Twojego lokalu

Nie bierzemy każdego — najpierw patrzymy na procesy, sprzedaż i obecne systemy i uczciwie mówimy, czy w ogóle jest sens, żebyśmy wchodzili. Kilka pytań, jakieś pięć minut.

Przejdź kwalifikację →